Powodów do zachwytów jest masa. Ot choćby to, że akcję „TP” pochwaliły świeckie media (dla informacji chodzi o „Gazetę Wyborczą” i radio Tok FM), co ma oznaczać, że problem jest realny. Cóż, nie wiem, jak Artur Sporniak (a on jest autorem analizy sukcesu TP), ale ja nie mam jednak wrażenia, żeby najlepszym dowodem na wagę jakiegoś problemu były opinie dziennikarzy „GW”. I to choćby dlatego, że niemała część z nich jest niewierząca, ze spowiedzią nie ma więc wiele do czynienia. Ale Sporniakowi to w ogóle nie przeszkadza, i z wyborczych pochwał wyciąga on wniosek, że „z pierwszą spowiedzią jest jakiś problem społeczny, którego sami księża chyba nie dostrzegają”. Cóż mam poczucie, że problemu tego nie zauważają nie tylko księża, ale również zdecydowana większość wierzących katolików. Ale mniejsza z tym.

 

Po zachwytach nad dobrymi świeckimi mediami, które dostrzegają problemów, których ciemnota katolicka nie jest w stanie zauważyć, przyszedł czas na „merytoryczną polemikę” z tymi, którzy wielkości „Tygodnika Powszechnego” nie dostrzegli. I jak można się było domyśleć najmocniej oberwało się portalowi Fronda.pl i mnie osobiście. Nietrudno się domyśleć, że argumenty przeciw nam były absolutnie intelektualne. „... oprócz konstruktywnej dyskusji temat wywołał lawinę reakcji bardzo emocjonalnych i niemerytorycznych. Zostaliśmy obsypani absurdalnymi zarzutami: np. że chcemy polski Kościół doprowadzić do upadku, zniszczyć spowiedź, spowodować masową profanację Eucharystii, zdemoralizować dzieci (?!). Nie pierwszy raz w takim „podwórkowym” stylu zareagował na portalu Frondy Tomasz Terlikowski (gęb nam zdążył już przyprawić sporo, można by wręcz przypuszczać, że kolega Tomek ma ambicję tworzyć coś na kształt katolickich „Faktów i Mitów” - z tymi samymi „chwytami” publicystycznymi). Ale, że zareagowało w ten sposób wiele innych osób podpisanych imieniem i nazwiskiem, jest wydarzeniem nietrywialnym” - napisał Sporniak.

 

Merytoryczność tej wypowiedzi naprawdę powaliła mnie na kolana. Określenie, którego użyłem pochodzi od Dietricha von Hildebranda, którego o sympatie do „Faktów i mitów” trudno określił, a opisywało ono bardzo konkretną postawę, której „Tygodnik Powszechny” jest w Polsce symbolem. A dodatkowo w tekście znajdowały się argumenty, z którymi Sporniak nawet nie próbuje polemizować, określając je zbiorczym określeniem „emocjonalne”. A ja – jako, że prezentuje podwórkowy styl myślenia – nie dostrzegam nic emocjonalnego w pytaniu o skutki decyzji, do której namawia „Tygodnik Powszechny”... I pokazaniu, na konkretnych przykładach, że są one opłakane. Nie ma też nic emocjonalnego w przypomnieniu, że koncepcja winy i grzechu jest wpisana w katolicyzm i chrześcijaństwo i nie ma w niej nic złego... Z tymi zarzutami jednak „TP” nie chciał się zmierzyć. Zamiast tego w prawdziwie „intelektualnym” stylu obraził adwersarzy.

 

Tomasz P. Terlikowski