Franciszek nie wspomniał (być może z przyczyn politycznych czy religijnych, a może obawiając się, że wymienienie sprawców masakry będzie okazją do kolejnych masakr chrześcijan na Bliskim Wschodzie), kto zabił męczenników z Otranto. Ale nikt, kto choć trochę zna historię nie może mieć wątpliwości, że zrobili to muzułmanie. A powodem była odmowa przejścia na islam ośmiuset odważnych chrześcijan, ich wierność Chrystusowi. W Otranto mieliśmy więc do czynienia z kolejną fazą wielkiej wojny islamu z chrześcijaństwem, próby wyparcia religii prawdziwej przez jej późniejszą podróbkę. I o tym przypomina nam niezwykle mocno wczorajsza uroczystość, i to mimo zaskakującego przemilczenia papieża.
Tamte wydarzenia są jednak także mocnym apelem do nas. Islam się od tamtego czasu nie zmienił, a jeśli – to przynajmniej na Zachodzie, pod wpływem rozmaitych zachodnich ideologii – na gorsze. Celem muzułmanów było i jest budowanie przestrzeni muzułmańskiej, w której chrześcijanie będą zajmować drugorzędną pozycję, a dla ateistów nie będzie miejsca w ogóle. Liberalizm, demokracja nic w tych pragnieniach nie zmienia, bowiem islam pozostaje sobą, niezależnie od zmian kulturowych wokół niego. Nie ma w nim także miejsca na rozdział meczetu i państwa, ani na uznanie wolność religijnej. Muzułmanie mogą oczywiście lekceważyć sobie nakazy swojej religii, ale jeśli zaczynają je traktować poważnie i dosłownie, to muszą głosić swoją wiarę nie tylko słowem, ale i przemocą (w najlepszym razie prawną).
Europejczycy, jeśli chcą zachować swoją własną cywilizację, muszą o tym pamiętać. A chrześcijanie zamiast podlizywać się muzułmanom fałszując historię i teraźniejszość, powinni jasno czcić męczenników, zachowywać pamięć o bohaterstwie krzyżowców, ale przede wszystkim głosić Chrystusa muzułmanom, jeśli trzeba oddając życie za Prawdę.
Tomasz P. Terlikowski
