Nie trzeba zgadzać się z osobami czuwającymi pod krzyżem, nie trzeba akceptować ich działań, by dostrzec, że niszczenie zniczy, wyrzucanie wieńców – nie mieści się w standardach cywilizowanego działania. Komuniści mieli w tej sprawie więcej wyczucia, niż „chadecy” z PO. I dlatego dobrze się stało, że strażnicy miejscy jasno dali do zrozumienia, że oni nie chcą mieć nic wspólnego z tym, co wyprawia miasto i Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Ale, jak nietrudno się domyśleć, obawiający się pamięci o Smoleńsku politycy PO nie wycofają się ze swoich działań. Już teraz zapowiadają, że mogą próbować uczynić Krakowskie Przedmieście strefą wolną od demonstracji i nie wydają zgód na koncerty smoleńskie. Będzie zaś tylko gorzej, bo władza zrobi wszystko, by zniszczyć autentyczną, niekoncesjonowaną pamięć o katastrofie smoleńskiej i katastrofie rządu, który nie robi nic, by samodzielnie wyjaśnić jej przyczyny.

Teraz jednak, by niszczyć znicze, będą potrzebowali nowych środków. Nie mogąc liczyć na „moherowych” strażników sięgną pewnie – jak w przypadku kupców – po ochroniarzy. Albo po jakichś młodzieńców w stylu Dominika Tarasa, którzy stworzą współczesną Ligę Bezbożników, która będzie towarzyszyć „chadekom” z PO w niszczeniu znaków pamięci.

Tomasz P. Terlikowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »