Od kilku dni „Gazeta Wyborcza” i jej kapłani przekonują, że Kościół właśnie zmienił poglądy na związki osób tej samej płci. I taka wersja obowiązująca. Ale, żeby tak było trzeba zagłuszyć wszyscy, którzy mają odwagę kwestionować prawdziwość wersji przedstawianej przez liberalne media. I dlatego, gdy portal Fronda.pl pokazał skalę manipulacji medialnej, jaką zastosowano wobec arcybiskupa, a do tego przypomniał, że wywiady nie są źródłem magisterium Kościoła, „Gazeta Wyborcza” zagotowała się i do polemiki wyznaczyła niezawodną Katarzynę Wiśniewską, która – co niestety jest u niej dość częste – nie wykazała się zdolnością czytania ze zrozumieniem, ale za to pokazała, że jest oddana idei postępu.

 

I dlatego zamiast polemizować z opinią, że opinia arcybiskupa wyrażona (a w zasadzie, jak się okazało wcale nie wyrażoną) w wywiadzie prasowym nie jest jeszcze nauczaniem Kościoła, a brak ostrości w takiej wypowiedzi nie dowodzi zmiany Tradycji i prawa katolickiego, Wiśniewska zabrała się za przekonowanie, że kard. Terlikowski jest prefektem naszej polskiej Kongregacji Nauki Wiary, która poprawia nawet watykańskich hierarchów, i że abp Paglia jest niezwykle ważnym hierarchą (z czym trudno polemizować). Problem polega tylko na tym, że jego znaczenie nie wpływa na fakt, że wywiad prasowy nie jest źródłem doktryny, a arcybiskup nie jest jej nieomylnym wyrazicielem. Proste to i oczywiste, ale gdyby Wiśniewska przyznała Frondzie rację, to nie mogłaby wyciągnąć wniosku, że w Kościele coś się zmienia, i że „nawet w Watykanie widać ewolucję”. Ma ona wynikać z tego, że „coraz więcej ludzi żyje w związkach partnerskich, wśród nich są też katolicy. Duchowni nie mogą udawać, że ich nie widzą, ani wyganiać z Kościoła. Segregowanie katolików na dobrych i złych zostawmy Frondzie”.

 

Gdyby tę „złotą myśl” doprowadzić do końca, to trzeba by w ogóle zrezygnować z nauczania moralności i oceniania czynów. W Kościele żyją nie tylko ludzie popełniający publiczny grzech cudzołóstwa (a na tym polega konkubinat), ale też złodzieje, zabójcy, gwałciciele i wielu innych grzeszników. Mało tego Kościół składa się z samych grzeszników, ale to w niczym nie zmienia faktu, że moralność istnieje i pozwala ocenić, co jest dobre, a co złe. W niczym nie zmienia to także faktu, że Kościół powierzonej sobie nauki moralnej zmieniać nie może. I to nawet jeśli jakiś kardynał czy arcybiskup powie coś innego.

 

Tomasz P. Terlikowski