Powodem jest zapewne to, że podczas rady politycy będą dziś radzić nad stosunkami z Rosją i wizytą prezydenta Rosji. A nie ma co ukrywać, że jeśli chodzi o odpowiednie stosunki z Rosją i wizyty rosyjskich towarzyszy niewielu jest lepszych specjalistów niż gienerał (bo generałem trudno go określić) Wojciech Jaruzelski.
Jego lekcja dla Bronisława Komorowskiego będzie zapewne prosta. Otóż jeśli chodzi o wizyty sowieckich (ops! przepraszam - rosyjskich towarzyszy) to prezydenta (tak jak wcześniej pierwszego sekretarza) należy całować prosto w usta. Szczery, mocny, męski pocałunek jednoznacznie pokazuje oddanie dla przełożonych. Gienerał wielokrotnie to przetestował, teraz pocałunki musi przećwiczyć prezydent.
I druga, nie mniej ważna lekcja dla prezydenta Komorowskiego. Otóż, gienerał najlepiej wie, że jeśli chodzi o stosunki z Rosją, to Polska – jeśli Rosja ma być zadowolona – musi przyjąć postawę bierną (co w skrócie oznacza, że ma być przez Rosję wy…ny). Tak zawsze zachowywał się Jaruzelski, i taką lekcję może on zdecydowanie przekazać Komorowskiemu.
Taki też jest medialny i symboliczny przekaz tego zaproszenia. Komorowski pokazał, że chce w swojej polityce nawiązywać do sprawdzonych rozwiązań PRL-u, do specjalistów, którzy kariery robili na oddaniu Związkowi Sowieckiemu. I w ten sposób pokazuje, że zamiast Rzeczypospolitej Polskiej chce budować Polską Rzeczpospolitą Ludową.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

