Nie jestem wielkim zwolennikiem gwizdów czy buczenia w czasie rocznic. Ale rozumiem ludzi, którzy mają dość dość obrzydliwej dwulicowości naszych elit, które z jednej strony nieustannie zapewniają, że polskość jest powodem do wstydu, że Powstanie Warszawskie było absurdem, a patriotyzm jest jak rasizm. O prawo do własnego przeżywania patriotyzmu walczą ludzie, którzy od dawna deklarują, że polskości należy się wyrzekać na rzecz europejskości, i którzy wszelkie przejawy naturalnych uczuć patriotycznych traktują jak nacjonalizm, nazizm i zbrodnię przeciw ludzkości. Ludzie ci – od czasu do czasu – potępiają też upamiętnianie powstania, a nawet sugerują, że najwyższa pora skończyć z jego świętowaniem.
Trudno nie dostrzec też, że niemała część – nawet tych deklaratywnych patriotów, którzy nigdy nie stosowali słów czy nie wypowiadali opinii, o jakich mówię – swoim postępowaniem zaprzecza idei patriotyzmu. Dla nich jest ono wygodnym życiem, unikaniem konfliktów, prowadzeniem małej polityki, która poniża Polskę. Dla nich choćby próba powiedzenie, że lepiej być bohaterem niż tchórzem jest już dowodem fundamentalizmu i nacjonalizmu, a sugestia, że moralność, honor mają znaczenie – to już fanatyzm czystej wody. Gdy zaś przychodzi mówić o tym, że również dzisiaj mamy swoje Westerplatte, że także teraz musimy toczyć wojnę o polskość, o wiarę, o życie – odwracają z obrzydzeniem głowy i sugerują, by dać im spokój, bo oni chcą tylko ciepłej wody w kranie.
Raz do roku zaś, wszyscy ci „intelektualiści” biegną – tuż po dyskusji nad bezsensownością świętowania klęski – pod pomniki powstańców, by ogrzać się w ciepełku ich ofiary, by pokazać „ciemnemu narodowi”, który podziwia tamtą ofiarę, że oni także są z nim. A potem dziwią się, że ludzie na nich buczą... I dowodzą, że to buczenie jest dowodem na to, że już dość obchodów, i że PiS coś zawłaszczył. Drogie panie i drodzy panowie, PiS niczego, by nie zawłaszczył, gdybyście przez lata nie zostawili tego tematu uznając, że jest on nienowoczesny, nieeuropejski, niepostępowy. I nie oszukujcie się, że jesteście spadkobiercami tamtych, także lewicowych powstańców. Nie jesteście, bo dla nich Polska to była wartość, a nie spadek, którego trzeba się wyrzec.

