Spot okraszony jest słodką muzyczką i służyć ma walce ze stereotypami dotyczącymi osób zakażonych wirusem HIV lub chorych na AIDS. Co on ma prawować? Jak wynika z materiałów prasowych, mniej więcej tyle, że „osoby seropozytywne należy traktować w taki sam sposób, jak osoby zdrowe”. Co do treści przekazu nie ma sporu. Każdego należy traktować w taki sam sposób. Pytanie tylko, czy rzeczywiście „takim samym  sposobem traktowania” jest „granie sceny” pocałunku? Czy zdaniem Rafała Mohra „granice sceny pocałunku” różni się czymś od normalnego pocałunku? I czy rzeczywiście jego zdaniem namawianie do „odgrywania sceny pocałunku” z osobami seropozytywnymi jest odpowiedzialne?

Odpowiedzi są dość oczywiste. Między pocałunkiem a jego odgrywaniem jest dość spora przepaść. Prawdziwy pocałunek typu, który wykonał Rafał Mohr z osobą seropozytywną jest zazwyczaj wstępem do stosunku seksualnego, a ten niesie ze sobą ryzyko zakażenia wirusem HIV. Jeśli więc czegoś dowodem jest nowy spot, to rosnącego kretynizmu i braku odpowiedzialności PR-owców. Są setki sposobów, by zamanifestować to, że nie jest łatwo zarazić się HIV-em. Bez wątpienia nie jest nim jednak odgrywanie erotycznych pocałunków, które akurat znakomitym wstępem do działań, które doprowadzić mogą do zarażenia się wirusem HIV. Skrajną głupotą jest także sugerowanie, że „normalne relacje” sprowadzać się mają do działań erotycznych i/lub porównywanie życia do odgrywania życia. Sensowną odpowiedzią na akcję „HIVokryzja. Wyleczmy się” jest akcja: „Kretynizm? Skończmy z tym!”.

Tomasz P. Terlikowski

A tu spot: