Piotr Pacewicz już zakreślił jej przestrzenie, przekonując, że korzyścią demokracji z Palikota będzie m.in. „wojna z homofobią. Ustawa o związkach partnerskich. Liberalizacja kontrskutecznej ustawy antynarkotykowej. Ułatwienie życia i pracy kobietom. Refundacja in vitro. Liberalizacja prawa antyaborcyjnego. Debata o nadmiernych przywilejach Kościoła”. I jakoś trudno nie uznać, że tak to właśnie będzie wyglądać.
Gdy władza nie jest w stanie dostarczyć chleba, to zazwyczaj zastępuje go igrzyskami. I tak będzie również teraz. PO, nawet do spółki z PSL, SLD i Palikotem nie jest w stanie sprawić, że ostry kryzys gospodarczy nas nie dopadnie. Bezrobocie będzie się powiększać, środków z Unii Europejskiej będzie mniej, a rozkopane drogi nie zmienią się w autostrady. W takiej sytuacji jedynym, co będzie miała do zaoferowania władza to ostry konflikt światopoglądowy, który pozwoli w mediach przykryć realne problemy.
Na szybko konieczne jest stworzenie kordonu sanitarnego wokół Janusza Palikota i jego ludzi (choćby Ryszarda Grodzkiego vel Anny Grodzkiej). Konserwatyści, chrześcijanie, ale także ludzie, którzy uznają jeszcze obecność jakichkolwiek zasad w życiu publicznym powinni zrobić wszystko, by nie dopuścić do wejścia do rządu Ruchu Palikota. Blokowania takiej możliwości trzeba się domagać szczególnie mocno od „konserwatystów” z PO i PSL-u. Jeśli ich obecność ma mieć jeszcze jakikolwiek sens, to właśnie w tej sprawie.
Ale... - choć zabrzmi to zaskakująco – w pewnych kwestiach musi nadejść okres zawieszenia broni. Można i trzeba polemizować z Jarosławem Gowinem, Jackiem Żalkiem czy Joanną Fabisiak, ale trzeba też mieć świadomość, że bez ich głosów nie da się zatrzymać zmian obyczajowych. Uważne przeliczenie głosów (w PO, PSL, PiS), sprawdzenie na kogo można, a na kogo nie można liczyć daje nadzieję na spowolnienie procesu zmian. A obudzenie świeckich chrześcijan czy choćby świadomych konserwatystów pozwala liczyć na to, że w następnej kadencji wajcha się odwróci. Czy tak będzie zależy jednak od tego, czy już teraz zabierzemy się do działania.

