Dowodem na zmianę ma być to, że – jak donosi niezawodna w takich sytuacjach „Gazeta Wyborcza” –  „Watykan pracuje nad podręcznikiem na temat używania prezerwatyw przez osoby zakażone HIV”.

„Watykan wrócił do tematu podręcznika po kilku latach. W 2006 r. kard. Javier Lozano Barragan, ówczesny przewodniczący rady, oświadczył, że "dogłębne studium na temat dopuszczalności prezerwatyw zarówno z naukowego, jak i moralnego punktu widzenia" jest gotowe. Potem sprawa ucichła.  Zdaniem Watykanu prezerwatywy to forma niezgodnej z nauczaniem Kościoła sztucznej antykoncepcji. Teraz po czwartkowym oświadczeniu ks Mpendawatu, podsekretarza watykańskiej komisji, wygląda na to, że papieskie "ministerstwo zdrowia" zezwoli wkrótce na używanie kondomów przez osoby zakażone HIV - chodzi głównie o współmałżonków, z których jedno jest zakażone. W nauce Kościoła byłby to milowy krok w walce z AIDS w krajach Trzeciego Świata” – entuzjastycznie donoszą dziennikarze.

Ale z ich tekstu nijak nie wynika możliwość zmian, a jedynie (nie)pobożne życzenia wierzących w Wielkiego Kondoma, który ma rzekomo zbawiać świat przed AIDS. Wiara, która jest na tyle nieuczciwa, że próbuje wmawiać, że inni także w owego WK wierzą. Prawda jest zaś taka, że Stolica Apostolska w niego nie wierzy. I to nie z powodu jakiegoś ideologicznego zaślepienia, ale dlatego, że doskonale wie, że prezerwatywy nie są środkiem zabezpieczającym skutecznie przed zarażeniem HIV, i nie sprawdzają się one w Afryce. Uganda, czyli jedyny kraj, który zwyciężył pandemię HIV zamiast promować kondomy zaczął propagować wierność i wstrzemięźliwość. I na tym wygrał!

Ale fakty nie mają znaczenia dla tych, którzy uwierzyli, że kondomy to najlepsza droga do uszczęśliwienia ludzkości, a przede wszystkim ich producentów! Szkoda tylko, że promując je posługują się kłamstwem odnoszącym się do nauczania Kościoła. Szkoda, bowiem w ten sposób stają się sługami ojca kłamstwa!

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »