Najnowszym przykładem takiej sytuacji jest wywiad dla TVN24 prof. Romana Kuźniara, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Pan profesor oznajmił w tej rozmowie, ni mniej ni więcej, tylko tyle, że za błędy Rosjan odpowiadamy my, Polacy – bowiem „stawiamy ich pod ścianą”. Rosjanie są bowiem – przekonuje Kuźniar – przekonani o swojej niewinności. – To powoduje ich reakcje obronne, źle przyjmowane u nas. W ten sposób tworzy się pewna spirala - zaznaczył doradca prezydenta.
I tu trudno nie przerwać toku streszczania i nie zadać pytania Panu Profesorowi. – Czy Pana zdaniem Rosjanie są niewinni? Jeśli nie są do końca czyści, to postawa Polaków jest oczywista. A tylko jeśli są, to wówczas zastrzeżenia doradcy prezydenta mogą mieć jakikolwiek sens. Przyjęcie jednak, że Rosjanie są całkowicie czyści byłoby uleganiem kremlowskiej propagandzie, której nie da się utrzymać w zgodzie z faktami. Trudno więc nie zadać pytania, czy doradca prezydenta Rzeczypospolitej powinien reprezentować w naszym kraju punkt widzenia Rosji?
Ale to niestety nie jest koniec zadziwiających wypowiedzi profesora. Zabawnie brzmią zapewnienia, że pierwsza konferencja MAK była „dywersją” starań Miedwiediewa o dobre stosunki z Rosją. Od specjalisty tej miary można bowiem oczekiwać wiedzy na temat relacji w moskiewskim aparacie władzy. Gdyby Anodina choć podskoczyła, to natychmiast zostałaby przywołana do porządku. Jeśli więc przedstawiła takie a nie inne badania, to dlatego, że takie było zapotrzebowanie rządu. I nie była to w najmniejszym stopniu „dywersja”. Specjalista od stosunków międzynarodowych oczywiście to wie, a jeśli udaje, że nie – to ma w tym jakiś interes. Szkoda tylko, że jest on niezgodny z interesem Rzeczyspolitej.
Ale najbardziej skandaliczny był inne element wypowiedzi prof. Kuźniara. Otóż dorada prezydenta oświadczył, że Polska popełniła błąd wykazując nadreakcję na styczniową konferencję MAK. – To było niesmaczne, przekraczało granice dobrego smaku. Nasza reakcja świadczyła o niedojrzałości w zmierzeniu się z trudną prawdą – powiedział Kuźniar. Dodał jednak, że tego domagały się media i duża część opozycji. – Tutaj należało jednak wykazać więcej wyczucia – stwierdził. I tu już trudno mówić o czymś innym, niż zwyczajnym powtarzaniu opinii Moskwy. O jakiej bowiem trudnej prawdzie mówi profesor? O całkowitym pominięciu roli wieży? Czy może o pozbawianiu honoru polskich oficerów?
Tego typu opinie, jak profesor, może powtarzać tylko ktoś, kto nie reprezentuje już polskiej racji stanu. I stąd zasadne staje się pytanie z tytułu: komu służy prof. Kuźniar?
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

