Nie inaczej jest też z wywiadem, jakiego Michnik udzielił Piotrowi Najsztubowi dla najnowszego numeru "Wprost". Co zdanie, to bzdura, wynikająca albo ze świadomego kłamania, albo właśnie z gigantycznej niewiedzy. Ot prosty przykład. Michnik uważa, że postulat, by w Polsce nie zabijano dzieci (czyli postulat, którego twarzą jest Marek Jurek), to dowód na odległość od Karola Wojtyły. „… on chce zaostrzyć ustawę. To nie jest katolicyzm, mówiąc metaforycznie, Wojtyły i Tischnera, to jest katolicyzm raczej bliski wzorom endeckim i radiomaryjnym” – przekonuje Michnik.
Na Tischnerze nie znam się wystarczająco, ale na Wojtyle chyba tak. I wiem, że to zwyczajne kłamstwo w ustach Michnika. Jan Paweł II wielokrotnie przypominał, że naród, który zabija swoje dzieci, nie ma przyszłości. I apelował o to, byśmy tak zmienili prawo, by nie dopuszczało ono mordów na nienarodzonych. I jakoś nie wierzę, że akurat w tej kwestii Michnik nie wiedział, co mówi. Akurat ten element nauczania papieskiego był bowiem wielokrotnie krytykowany przez cyngli z "Wyborczej". Idiotycznie brzmi też przypisywanie tego, co jest po prostu katolicyzmem (kto jest za mordowaniem - katolikiem już nie jest), siłom endeckim czy radiomaryjnym.
Wcześniej redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” oskarża PiS o to, że jest jak KPP. Dlaczego? Bowiem jest, jak KPP, opozycją totalną. „Cokolwiek by zrobił jakikolwiek rząd, choćby to było dobre i pożyteczne, to – zdaniem tej partii – zawsze zasługiwało na potępienie i odrzucenie dlatego, że to było w ramach reguł gry. A partia komunistyczna chciała to konkretne państwo unicestwić” – oznajmia Michnik i uznaje, że z PiS-em jest podobnie. Niestety, redaktor Michnik chyba nie zdążył zapytać taty, jak to z KPP było. Otóż KPP było zarządzane z zewnątrz, z Rosji Sowieckiej, i dlatego było takie, a nie inne. A akurat zarządzania z Rosji PiS-owi zarzucić nie można… Więc kolejny zarzut z kartoteki młodego propagandzisty, a nie rzekomego intelektualisty.
Michnik zresztą wcale nie ukrywa, dlaczego używa takiego języka. Powód jest boleśnie prosty. Chodzi o to, by w końcu zmienić ten konserwatywny światopogląd Polaków, bo „jesteśmy zbyt konserwatywni”. A powodem jest wina „nas wszystkich”, czyli michnikowców, którzy za słabo krytykowali Kościół i za mało z nim walczyli. Wina to też Palikota, który tworzył „Ozon”, który jest przecież zgodny z linią „Frondy”. „"Fronda czyli skrajnie konserwatywny, skrajnie reakcyjny prąd w polskim katolicyzmie, nietolerancyjny, agresywny" - oznajmił redaktor Michnik. Do tych pierwszych zdań bym się nie czepiał, ale zarzut nietolerancji i agresji to już mocne słowa. Zastanawiam się zatem, czy aby nie trzeba wysłać pozwu przeciwko Michnikowi, który naraża portal na straty wizerunkowe.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

