Podczas 12. Motocyklowego Zlotu Gwiaździstego im. Księdza Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego Węgrzyn odczytał przyjętą przez aklamację deklarację motocyklistów. „My polscy motocykliści zebrani na 12. Zlocie Motocyklowym Jasna Góra 2015 im. ks. Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego, potwierdzamy naszą solidarność ze wszystkimi motocyklistami świata, zapewniamy na terytorium Polski bezpieczeństwo i gościnność. Dziś, kiedy funkcjonariusze gazet i telewizji polskojęzycznych, posługując się kłamstwem, realizując antypolskie cele, rozpętali nieznaną dotychczas w polskiej tradycji, polskiej kulturze nagonkę na naszych gości, motocyklistów rosyjskich, zachęcając wręcz do fizycznej wobec nich przemocy, oświadczamy: motocykliści rosyjscy przez Polskę przejadą bezpiecznie” – napisano.

„Nie dopuścimy do żadnych awantur, zapewniamy im bezpieczny przejazd i gościnność, taką jak oni nam od 14 lat zapewniają, motocyklistom Rajdu Katyńskiego i wszystkim naszym wyprawom na Wschód. Rajd rosyjskich motocyklistów z Moskwy do Berlina w 70. rocznicę ich zwycięstwa nad Niemcami, odwiedzający pola bitewne i cmentarze dziadów, ma takie samo znaczenie dla Rosjan, jak Motocyklowy Rajd Katyński dla Polaków” – uzupełnili motocykliści.

I aż trudno nie zadać autorom tego kuriozalnego dokumentu kilku pytań. Czy naprawdę nie widzą oni różnicy między upamiętnieniem Polaków, którzy oddali życie za Polskę, a upamiętnianiem sowieckich żołnierzy, którzy niezależnie od własnych intencji, nieśli Polsce nie wolność, ale długoletnie zniewolenie? Czy ich zdaniem narracja sowiecka i postsowiecka ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? Czy wiedzą oni, co robili „dziadowie” „Nocnych wilków” w Polsce? Ilu ludzi zamordowali i ile Polek zgwałcili w brutalny sposób? Czy ułatwianie upamiętniania gwałcicieli i morderców, którzy przynieśli nam niewolę, jest celem polskich motocyklistów? I wreszcie czy nie dostrzegają oni, że rajd Nocnych Wilków jest dalszym ciągiem sowieckiej i postsowieckiej polityki historycznej, w której dla wolnej i suwerennej Polski zwyczajnie nie ma miejsca.

Jako „funkcjonariusz” mediów polskojęzycznych, a do tego kłamca i przedstawiciel „goebbelsowskiej propagandy” nie oczekuję oczywiście odpowiedzi na zadane pytania. Mam jednak nadzieję, że autorzy tej aklamacji zdecydują się na nie jednak odpowiedzieć. Byłbym jednak wdzięczny, by zamiast kolejnych  obelg i gróźb panowie spróbowali się skupić na argumentacji merytorycznej. I to związanej ze Związkiem Sowieckim, Federacją Rosyjską i Putinem, a nie z Izraelem czy Stanami Zjednoczonymi.

Tomasz P. Terlikowski