Janusz Palikot wraz z Wandą Nowicką (to ta pani, która uznaje, że dzieci można zabijać do dziewiątego miesiąca ciąży) chcą, by „Mała książka o aborcji” została wpisana na listę lektur. A ja nie rozumiem, dlaczego Palikot chce tylko tego. Jeśli Szczuka i Bratkowska będą na liście lektur, to obok ich dzieła na liście powinny się znaleźć:
„Mała książka o 'niechcianych przodkach', czyli jak zarąbać siekierą babcię”, to żeby młodzież wiedziała, że nie ma zobowiązań wobec bliskich.
„Kanibalizm. Teoria i praktyka”, czyli praca poszerzająca przestrzeń doznań kulinarnych.
„Poznaj Żyda”, czyli duża książka o Żydach, co zagrażają światu. Dzięki niej młodzież dowie się, że dehumanizacja nie jest wymysłem aborcjonistów.
Jeśli się nie znajdą, to i agresywna promocja zabijania nie powinna się na takich listach znaleźć.

