Jeśli dobrze rozumiem, to poglądy pani rzecznik są oficjalnym stanowiskiem KUL. A jeśli tak, to chciałbym zadać władzom uczelni kilka fundamentalnych pytań.

Czy władze uczelni zgadzają się z wypowiedzią pani rzecznik Beaty Górki?

A jeśli tak, to:

1. Na czym polega katolickość Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jeśli nie na tym, że jego wykładowcy w publicznych wystąpieniach i swojej pracy respektują poglądy katolickie i nauczanie Kościoła?

2. Czy rzeczywiście, zdaniem władz uczelni, wymaganie, by pracownicy katolickiej uczelni nie wygłaszali poglądów głęboko sprzecznych z nauczaniem Kościoła (a to pani doktor Joanna Mucha robiła wielokrotnie, nie tylko w sprawie antykoncepcji czy aborcji, ale również zapłodnienia in vitro, jest „polowaniem na czarownice”?

3. Jak pogodzić obojętność wobec odrzucania prawd i praw fundamentalnych władz uczelni podającej się za katolicką, z noszeniem imienia Jana Pawła II? Czy zdaniem władz uczelni Jan Paweł II byłby skłonny uznać, że publiczne popieranie aborcji, antykoncepcji i in vitro jest do pogodzenia z byciem pracownikiem katolickiej uczelni?

4. Jakie wartości chcą przekazać swoim studentom władze uczelni?

5. Czy w związku z taką, a nie inną postawą, nie byłoby uczciwiej i jaśniej wobec studentów zmienić nazwę na Uniwersytet Lubelski i wycofać z nazwy odwołanie do byłego wykładowcy KUL, który z walki o życie uczynił jedno ze swoich najważniejszych zadań…?

Tomasz P. Terlikowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »