To już nie jest paprykarz, któremu można zarzucić, że jest za bogaty, że ma dużo pieniędzy i na pewno nachapał się nieuczciwie. Nie da się stwierdzić, że to kibol, i że jemu szacunek się nie należy. Nie można już śmiać się i żartować – jak to dziś rano robili publicyści w TOK FM – z pytania „jak żyć”. Teraz trzeba się zmierzyć z pytanie, dlaczego były policjant z CBŚ, były pracownik Urzędu Skarbowego dokonuje samospalenia, czyli trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie, co o Polsce mówi nam ta sprawa.

 

Fragmenty listu ujawnione przez portal Niezalezna.pl nie pozostawiają wątpliwości, że z odpowiedziami na pytanie postawione przez to wydarzenie nie będzie łatwo odpowiedzieć. „W ramach kampanii wyborczej jeździ Pan po kraju i opowiada obywatelom, co zrobiliście i co zamierzacie zrobić dla ich dobra. Mam do Pana prośbę, niech pojedzie Pan do miejscowości Tokarnia w powiecie myślenickim i wyjaśni Pan mojej żonie i dzieciom, które tam przebywają dlaczego, nie mają już ojca i powie im, patrząc przy tym głęboko w oczy, że jest to moja wina, a wy zrobiliście wszystko dobrze, zgodnie z prawem oraz poczuciem sprawiedliwości społecznej. Pozdrawiam Pana i życzę dobrego samopoczucia z tego, co do tej pory zrobiliście dla obywateli tego kraju, szczególnie dla mnie i dla mojej rodziny. Dwójka moich wymienionych mogła się w ogóle nie urodzić i jak się szczęśliwie urodzili, to musieliśmy znowu walczyć o ich życie. Wygraliśmy obydwoje, ale ja przegrałem (...) z urzędnikami, którzy stworzyli system...” - napisał policjant, który sam siebie określił, jako osobę, która była gorącym zwolennikiem PO.

 

Na te pytania trzeba będzie odpowiedzieć. I nic, nikomu nie pomogą – już widoczne próby zwalania winy na PiS (wiecie panowie, oni też dostali list, a nic z nim nie zrobili), nie pomoże przerwanie podróży Tuskobusem i wizyta w szpitalu. Tu nie mamy do czynienia z celebrytami, z którymi można urządzić śniadanko, ale z człowiekiem, który pokazał, w jakim kraju żyjemy. I trzeba będzie zmierzyć się z pytaniem, które ten człowiek zadał Tuskowi. I to już nie jest pytanie, jak żyć, ale czy da się żyć? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie także my sami, przy urnie wyborczej!

 

Tomasz P. Terlikowski