Publicysta „Gazety Wyborczej” coraz bardziej mnie zaskakuje. I nie chodzi o poglądy, tych bowiem od dawna nie podzielałem, ale o kompletną ignorancję religijną. Jej najnowszym dowodem jest wypowiedź w dzienniku „Metro”, w której Turnau dowodzi, że Nergal nie jest satanistą, bowiem nie wierzy w Boga, i nie wierzy w szatana.

 

Ta opinia, choć komuś kto o historii religii i współczesnych ruchach religijnych nie ma zielonego pojęcia może wydawać się słuszna, jest jednak dowodem niewiedzy. Autor Biblii Szatana Anton Szandor LaVey też nie wierzył w Boga i osobowego szatana. Ten ostatni był dla niego tylko ciemną siłą natury, która kieruje rzeczywistością. Istotą satanizmu twórcy Kościoła Szatana – jest zatem nie tyle kult złego, ile uznanie, że sam dla siebie jest on najwyższym bogiem. A jego celem pozostaje realizacja własnych pragnień, potrzeb i sprzeciw wobec chrześcijaństwa.

 

Już tylko tak pobieżne przedstawienie poglądów LaVeya pokazuje, że są one bliskie temu, co o życiu „myśli” (niestety nie mamy w języku polskim innego określenia na termin oznaczający wyrażanie opinii) Adam Darski. Jego poglądy są uproszczoną (jeśli coś tu jeszcze można uprościć) wersją satanizmu laveyańskiego. I albo Jan Turnau o tym nie wie, albo uznaje, że i autora Biblii Szatana nie sposób uznać za satanistę, nie sposób też uznać za satanistów wiernych Kościoła Szatana.

 

Tomasz P. Terlikowski