Jakiś czas temu w Warszawie miała się odbyć legalna manifestacja na 11 listopada. I wówczas jedna z gazet zdecydowała się na zorganizowanie akcji „Faszyzm nie przejdzie”. Miał to być fantastyczny happening, który miał pokazać, że w Polsce pewne poglądy nie są akceptowalne. I teraz po podobne środki sięgnęli Gruzini. Oni także postanowili pokazać, że w ich kraju promowanie zboczeń (zboczenia z głównej drogi, by posłużyć się wyjaśnieniem tego terminu przez posła Johna Godsona) nie przejdzie, i że nie ma ich zgody na to, by w ich stolicy publicznie gorszono ludzi.
Ale ich akcja, choć jest jako żywo wyrazem zaangażowania obywatelskiego, pokazuje, że nie jest im wszystko jedno, a do tego można uznać, że jest fantastycznym happeningiem (jeśli jest nim latanie topless i obrzucanie biskupa jajkami, to dlaczego ma nim nie być sprzeciw wobec homoparady?), jakoś nie spotkała się z zachwytem tak mocno promujących zaangażowanie społeczne mediów. A mnie – mimo to – naprawdę cieszy, że świeccy chrześcijanie, wraz ze swoimi duchownymi, zapobiegli publicznemu zgorszeniu, jakim jest marsz gejowski. Brawo dla Gruzinów.
Tomasz P. Terlikowski
