„Zwracam się zwłaszcza do tych moich prawicowych kolegów, którzy wiele energii włożyli ostatnio w lobbing na rzecz interesów medialnego oligarchy Tadeusza Rydzyka, uznając to za walkę o wolność słowa w Polsce. Kochani, teraz naprawdę macie okazję bronić swobód obywatelskich. Czy zdobędziecie się na to, by stanąć w obronie praw osoby, której poglądów i systemu wartości nie podzielacie? Osoby, która głosi i reprezentuje wszystko to, co budzi Wasz zdecydowany sprzeciw. Was pytam, Tomku Terlikowski, Michale Karnowski, Bronisławie Wildsteinie, Janie Pospieszalski - i wielu innych. Pamiętajcie: dopóki prawo broni Dody, dopóty wy możecie spać spokojnie, ufając, że wasze swobody są odpowiednio chronione” - oznajmił Maziarski.

 

A ja odpowiadam Maziarskiemu. Drogi Wojtku, otóż w szczerość Twoich wypowiedzi uwierzę, gdy zamiast histeryzować w sprawie Dody zaangażujesz się w obronę wolności wypowiedzi inaczej, niż Ty myślących. Gdy aborcyjna i antykoncepcyjna lobbystka wytaczała proces (karny, dodajmy) Joannie Najfeld, nie było Cię słychać, podobnie milczałeś, gdy inny polityk Ruchu Palikota (jego imienia i nazwiska wymieniać nie będę, bo proces cały czas się toczy) wytoczył proces mi i domagał się, by zakazać mi wypowiadania opinii o transseksualizmie i nim samym, bowiem opinie takie naruszają jego godność, podobnie jak stwierdzenie, że ktoś jest biologicznie mężczyzną. Nie walczysz o wolność słowa, gdy Alicja Tysiąc wytacza proces za porównanie sytuacji (nie osób) aborcyjnej i hitlerowskiej. Tu również nie widzisz problemu. W Terlikowskiego można walić. Nie słyszałem Twojej histerii, również wtedy, gdy środowiska gejowskie domagały się kar dla tych, którzy niedostatecznie ciepło wypowiadają się o homoseksualistach. Tu Twojego głosu nie ma.

 

A nie ma go, bo to nie wolność słowa jest dla Ciebie ważna, a prawo do dokopywania katolom. Inni mają być chronieni, ale katolicy nie. I właśnie dlatego nie sposób potraktować Twojego apelu poważnie. Histeria się zdarza, i z niej można się wyleczyć, ale z hipokryzji i udawanej miłości do wolności już nie. Stąd wybacz, ale nie będę bronił Dody. A już na pewno nie będę jej bronił na Twój sygnał. Nie będę, bo wiem, że gdy (do czego mam nadzieję nie dojdzie) zostanę skazany na 130 tysięcy złotych kary (a tyle domaga się Alicja Tysiąc) będziesz pierwszym, który będzie grzmiał w obronie wyroku na „antyaborcyjnego fanatyka”.

 

Tomasz P. Terlikowski