Wspomnienie na Frondzie o kolejnej rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka napełniło mnie pewną nostalgią, bo kończyłem XVII LO im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, szkołę, do której uczęszczał także zamordowany przez MO chłopak. I od samego początku chodziliśmy – z nauczycielką matematyki Hanną Garło na jego grób, a także uczestniczyliśmy w mszach ku jego pamięci.

I choć od tego czasu minęło wiele lat trudno zapomnieć tamten czas i nauczycielkę matematyki, a także tamte upamiętniania. Teraz lepiej rozumiem jego znaczenie i jestem wdzięczny prof. Garło. Pani profesor nie nauczyła mnie matematyki (co było wyłącznie moją winą, bo naprawdę się starała), ale nauczyła mnie, że pamięć jest ważna, że szkoła to nie tylko nauczanie, ale przede wszystkim wychowanie i wreszcie, że można być świetnym wychowawcą i nigdy nie podnieść głosu, ani nie donieść na ucznia.

A piszę to świadom, że akurat moja klasa (pozdrowienia dla wszystkich jej absolwentów) nie była najłatwiejszą w prowadzeniu. Nauczyciele XVII LO do tej pory przekazują sobie – z pewnym niedowierzaniem – historie o tym, co wyprawialiśmy. A mimo to pani Garło nie tylko nas lubiła, ale i potrafiła – jako jedna z kilku nauczycieli – nas okiełznać. Po latach zaś wiem, że potrafiła także przekazać nam poczucie wspólnoty i pamięć. I być może właśnie to jest najważniejsze w pracy nauczyciela.

Tomasz P. Terlikowski