Gdy umierał Jan Paweł II miałem jedno dziecko. Córka, które w tym roku idzie do pierwszej komunii, miała wówczas półtora roku. Teraz mam czwórkę dzieci (na razie). I już tylko to uświadamia mi, jak szybko mija czas. Papież Polak dla moich dzieci będzie już tylko kimś takim, jak dla mnie Paweł VI czy Jan XXIII. Kimś z przeszłości, kto mówił mądre rzeczy, ale z którym nie wiążę jakichś mocnych emocji. Kremówki, okrzyki przeminął, tak jak papieskie okno.

 

Nie mam jednak wątpliwości, że przetrwa wielka teologia, wielkie świadectwo życia, jakie pozostawił nam Jan Paweł II. Teologia życia, teologia małżeństwa to elementy, o których nie możemy i nie powinniśmy zapominać, trzeba je przekazywać kolejnym pokoleniom, ujawniając wielki potencjał moc Ewangelii, jaki w nich tkwi. Ale to powinni robić wszyscy katolicy. My Polacy zaś mamy dodatkowe zadanie. Powinniśmy nie tylko podjąć zadania, jakie pozostawił nam papież (choćby ewangelizację Europy), ale także głosić naszym dzieciom wielkie rzeczy, jakie Pan uczynił nam przez posługę Jana Pawła II. Z tego także będziemy rozliczani. Zupełnie zwyczajnie przez następne pokolenia, którym przekażemy bądź nie, najważniejsze doświadczenie naszego pokolenia.

 

Tomasz P. Terlikowski

 

Czytaj również: Siedem chudych lat?