Atak feministek na skandaliczną (to zupełnie inna sprawa) konferencję islamską to ewidentny przykład przemocy. Panie z Femenu z takiej właśnie, symbolicznej przemocy, uczyniły swój znak rozpoznawczy. Bluźnierstwo, świętokradztwo, obnoszenie się z nagością, która przestaje być intymnością, a staje się narzędziem walki – to ewidentna przemoc, z której zresztą panie doskonale zdają sobie sprawę, i którą zupełnie świadomie stosują. A stosują ją, bowiem funkcjonują wewnątrz kultury zachodniej, która – właśnie z powodu swojego patriarchalnego, tak przez nie potępianego charakteru – ma do kobiet szczególny szacunek i nie stosuje wobec nich przemocy fizycznej.
Gdy jednak ich przemoc zetknęła się z inną kulturą, kulturą islamu, te zasady przestały obowiązywać. I dlatego krewcy islamscy mężczyźni spuścili paniom – najdelikatniej rzecz ujmując – bęcki, odpowiadając na przemoc symboliczną przemocą fizyczną. I choć, po wielu miesiącach bezkarności pań z Femenu, może to sprawiać wrażenie skuteczności, to trudno nie dostrzec, że ani jednej, ani drugiej przemocy nie da się pogodzić z wartościami kultury europejskiej, cywilizacji chrześcijańskiej. Femen i islamiści są spoza niej, nie akceptują absolutnie podstawowej jej normy szacunku dla godności i integralności człowieka.
Nie inaczej jest z „Charlie Hebdo”, która opublikowała ostatnio okładkę naśmiewającą się ze śmierci syryjskiego dziecka, które utonęło na oczach ojca. Ta okładka to kolejny przykład zbydlęcenia, by nie powiedzieć wprost demonerki. I znów trzeba powiedzieć zupełnie jasno, że działania takie nie mają nic wspólnego z kulturą zachodnią, a są raczej dowodem na całkowite porzucenie jej fundamentów i zasad. A jakby tego było mało można powiedzieć, że zarówno Femen, jak i „Charlie Hebdo” więcej mają wspólnego z islamistami, niż z kulturą zachodnią. Zarówno bowiem zachodni nihilizm, jak i islam nie dostrzega w człowieku wartości. I dla jego i dla drugiego człowiek nie jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże, nie ma w nim źródła, które nadaje mu godność. I właśnie stąd bierze się zgoda na przemoc zarówno symboliczną, jak i realną.
Tomasz P. Terlikowski
