Beata Sawicka więc, choć sąd przyznaje, że jest winna moralnie (ciekawe, że sąd uznał się za władnego do wydawania ocen moralnych), ale uniewinnia się ją, żeby tylko nie było wrażenia, że polityk PO może zostać skazany. Kociołek przestaje być zabójcą, a mordercy strzelający do robotników stają się winnymi ich pobicia ze skutkiem śmiertelnym, i nawet Tomasz Turowski zostaje uwolniony od zarzutów kłamstwa lustracyjnego, bo sędzia na podstawie filmów i książek sensacyjnych uznał, że przyznanie się do ubeckiej przeszłości mogłoby zaszkodzić siatce Turowskiego...
I to wszystko byłoby nawet zabawne, gdyby nie pewien drobiazg. Otóż pokazuje to, że w Polsce jeśli jest się zabójcą zza biurka, albo należy do elity władzy, to niczego nie trzeba się obawiać. Sędziowie chętnie zdejmą odpowiadzialność i uniewinnią. I dokumenty, prawda materialna, elementarne poczucie sprawiedliwości nie będzie tu miało nic do rzeczy. I dopóki nie przeprowadzimy głębokiej dekomunizacji i weryfikacji sędziów, to nic się nie zmieni. Agora (bo za napisanie, że Adam Michnik można zostać pozwanym) będzie ciągać po sądach publicystów, łapówkarze, jeśli tylko będą należeć do PO, będą wypuszczani na wolność, a komunistyczni mordercy zamiast siedzieć w więzieniach będą udzielać wywiadów rozmaitym tygodnikom.
Tomasz P. Terlikowski
