O swoim katolicyzmie marszałek Sejmu przypomniała sobie przy okazji sporu o krzyż. I przekonywała, że jej krzyż nie przeszkadza. - Dyskusja przed nami i chciałabym zmusić samą siebie, by patrzeć na to obiektywnie. Mnie jako marszałkowi Sejmu będzie trudno, bo nie raz, nie dwa mówiłam, że jestem katoliczką i mnie krzyż inspiruje, na pewno mi nie przeszkadza - powiedziała Kopacz.
I trudno się z nią nie zgodzić, przynajmniej co do tego, że krzyż jej nie przeszkadza, co do inspiracji dla odmiany trudno się zgodzić. Warto przypomnieć, że Kopacz doprowadziła do śmierci dziecka „Agaty”, co oznacza, że została automatycznie ekskomunikowana. Niestety jej biskup miejsca nie znalazł w sobie dość odwagi, by ten oczywisty fakt ogłosić publicznie. Później „katoliczka” Kopacz głosowała systematycznie za zabijaniem dzieci, a także za ich niszczeniem w trakcie procedury zapłodnienia in vitro. Jak widać zatem krzyż rzeczywiście jej nie przeszkadza, bowiem zawsze głosuje ona, tak jak podpowiada jej najwytrwalszy przeciwnik Chrystusa, a nie jak powinna głosować katoliczka.

