Podstawowa odpowiedź jest boleśnie oczywista: wspominamy je, bo jesteśmy Polakami i chcemy, by nasze dzieci też nimi były. A w polskość, choć może to absurdalne i pozbawione sensu, wpisane jest pragnienie wolności, niepodległości nawet za cenę krwi, nawet gdy jego realizacja jest szaleństwem geopolitycznym. To wezwanie wolności jest czymś, co nas wyróżnia, i dlatego, niezależnie od oceny sensowności politycznej Powstania Styczniowego, trzeba wspominać jego bohaterów i pokazywać dzieciom i młodzieży, że u podstaw polskości leży szaleńcze pragnienie wolności.
Ale jest i drugi powód, dla którego wspominamy tamte wydarzenia. Historia jest – o czym nie wolno zapominać – nauczycielką życia. Nikt z nas nie wie, jak będzie wyglądać Polska i Europa za dwadzieścia czy trzydzieści lat. Może będzie luksusowym domem starców, ale być może czekać ją będą ogromne rozruchy czy wojny. Nasze dzieci muszą być przygotowane, nauczone, jak zachować się w każdej z tych sytuacji, muszą mieć wzorce dzielnego, polskiego zachowania. Świętowanie Powstań, pokazywanie Romualda Traugutta, ma je przygotować na trudne wybory, które będą przed nimi stawać. Może nie będą musiały stawać do broni, ale na pewno będą zmuszone bronić naszych wartości przed sądami, politykami, którzy chcą je zniszczyć. Warto, żeby wiedziały, że na tej drodze mają poprzedników, i by mogły się od nich uczyć...
Tomasz P. Terlikowski
