Hillary Clinton, i trzeba mieć tego świadomość, to jedna z największych propagatorek zabijania nienarodzonych na świecie. Stosunek Hillary Clinton do „prawa kobiet do aborcji” ma cechy wręcz religijnej gorliwości – wynika z wydanej kilka lat temu biografii intelektualnej kandydatki na prezydenta Stanów Zjednoczonych pióra Paula Kengrosa „Bóg i Hillary Clinton”. - Nie ma kwestii bliższej sercu pani Clinton niż prawa aborcyjne, do których ma ona stosunek bliski religijnemu, i to do tego stopnia, że stanowią one podstawę swoistej teologii politycznej pani senator, połączonej z odpowiednią apologetyką – podkreślał, krótko po wydaniu książki, dr Warren Thockmorton.

Za takie poglądy Clinton została zresztą bardzo mocno skrytykowana przez Matkę Teresę z Kalkuty. W latach 90. Hillary Clinton miała zaprosić błogosławioną na obiad do Białego Domu. I właśnie w czasie tego spotkania miała zadać pytanie, dlaczego Stany Zjednoczone nie mają jeszcze kobiety prezydenta. Matka Teresa miała wówczas odpowiedzieć: „ponieważ prawdopodobnie pani ją abortowała”. W ten sposób wielka święta jasno odniosła się do proaborcyjnych poglądów Hillary Clinton. I jasno wskazała, jaki jest największy problem z nią związany.

Tomasz P. Terlikowski