To, co w ostatnich dniach wyrabiają politycy PO i publicyści tej partii, przechodzi już ludzkie pojęcie. Jasny i dość prosty w przekazie komunikat Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził rzecz dość oczywistą, że przyznawanie się do wydumanej i wymyślonej „narodowości śląskiej” jest w istocie działaniem przeciw Polsce i na rzecz Niemiec, został przekształcony w procesie medialnej manipulcji w brutalny atak na Śląsk i śląskość, którym nigdy nie był. Takie działanie pozwoliło na kolejny brutalny atak na prezesa Prawa i Sprawiedliwości, ale przede wszystkim uczyniło bohatera medialnego z człowieka, który otwarcie mówi, że nic do Polski nie czuje, i że nic jej nie ślubował.

Dziennikarze już nie gorszą się słowami Jerzego Gorzelika, który całkowicie otwarcie chlubi się tym, że „nic Polsce nie ślubował”, nie zastanawiają się, czy jego działania przypadkiem nie szkodzą Polsce i nie są w istocie pożyteczne dla Niemiec, ale czynią go sztandarem walki z kaczyzmem i zachwycają się narodowością, której nie ma. Nie przeszkadza im w niczym fakt, że facet kwestionuje swoje polskie (tak, właśnie polskie), a nie tylko śląskie obowiązki. To wszystko mają gdzieś, bo dzięki zrobieniu bohatera z człowieka, który powinien być na marginesie, mogą dokopać Kaczyńskiemu.

A mnie skłania to do prostego pytania: czy oni są tak głupi, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem i z ataku na RAŚ czynią atak na śląskość, czy też może nie przeszkadza im działanie na rzecz rozpadu Polski...? Słowem zadaję pytanie, czy owi dziennikarze są tylko idiotami czy już zdrajcami.

I żeby nie było wątpliwości nie mam nic do Śląska ani Ślązaków. Ale dla mnie prawdziwym Ślązakiem nie jest Gorzelik czy Kutz, ale Korfanty. I to tyle w tym temacie. On nie wygadywał bzdur na temat narodu śląskiego, ale walczył o swój naród. O naród polski!

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »