Ten wywiad jest jednak symptomatyczny. Urzędnik Kancelarii Prezydenta, bliski współpracownik Bronisława Komorowskiego, który chętnie obnosi się swoim katolicyzmem, i jest na „ty” z wieloma hierarchami Kościoła, oznajmia, że satanizm mu nie przeszkadza, że satanista jest jego ziomalem. Nie wnikam, jakie są intencje Nowaka, i nie zajmuje mnie to, ale już sama taka jego wypowiedź całkowicie jednoznacznie pokazuje, jak bardzo zmieniła się Polska od czasu śmierci papieża. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie pozwoliłby sobie na taką wypowiedź.
Ale w tym momencie ważne jest, co innego. Kiedy minister Sławomir Nowak zostanie wyrzucony z kancelarii prezydenta, i kiedy premier Donald Tusk odpowiednio mocno się od niego odetnie, a PO zawiesi go w prawach członka partii? Pytanie nie brzmi przy tym, czy tak się stanie, ale właśnie kiedy. Jeśli do wyrzucenia na zbity pysk Nowaka nie dojdzie, to będzie to już oznaczało całkowicie jednoznacznie, że polskie władze nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem i katolicyzmem. Ciekawe też jest, kiedy w tej sprawie zabiorą głos biskupi, których utożsamia się z PO. I to na tyle mocno, by panom z Platformy odechciało się flirtować z satanistami.

