Najlepiej ten lęk widać w tekście Grzegorza Sroczyńskiego, który ubolewa, że w Kościele w Polsce jest aż 85 egzorcystów. „Wypowiadają się w katolickich pismach, programach telewizyjnych, a ostatnio - w tabloidach. Dużo skuteczniej dbają o to, żeby Polacy wierzyli w szatana, niż Nergal w TVP” - przekonuje Sroczyński, dowodząc niestety, że zupełnie nie rozumie problemu o jakim się wypowiada. Otóż zarzut, jaki formułowany jest wobec Nergala, nie dotyczy jego promowania przekonania o istnieniu szatana (w którego istnienie osobowe, prawdopodobnie sam Darski nie wierzy). Przekonanie takie jest bowiem wspólne każdemu katolikowi i większości chrześcijan. Istotą zarzutu jest przedstawianie szatana jako kogoś godnego polecenia, kogoś, kto daje moc. Czyli przedstawianie fałszywej wizji ojca kłamstwa i zwodzenie duchowe ludzi.
To jedno zdanie nie wyczerpuje jednak bogactwa przekazu Sroczyńskiego. Dalej jego lęk przed egzorcystami widać jeszcze lepiej. „Egzorcystów promuje niestety Watykan. Wydał instrukcję zalecającą, żeby co najmniej jeden taki ksiądz był w każdej diecezji. Kościół niemiecki instrukcję zlekceważył i zakazał takich praktyk. W Polsce – kwitną” - oznajmia Sroczyński. I znowu nie wiadomo od czego zacząć, czy od prostowania informacji czy może od pytań do publicysty. Ale zacznijmy od faktów. Otóż w Niemczech skazano egzorcystów za egzorcyzmu, i wymuszono na Kościele jego zakazanie. Na szczęście w Polsce nic takiego się nie stało, bo dzięki temu ludzie opętani czy zniewoleni mają się do kogo zwrócić.
A teraz pytania do Sroczyńskiego. Nie bardzo rozumiem, w czym przeszkadzają mu egzorcyści. Opętania szatańskie, a zdecydowanie częściej zniewolenia są faktem, z którym nie da się polemizować. I przyznają to także ludzie niewierzący, którzy na poważnie zajęli się tym problemem. Antropolog F. Goodman opublikowała na ten temat ogromną książkę „Egzorcyzmy Anneliese Michel” którą serdecznie polecam Grzegorzowi Sroczyńskiemu. Z niej może się on dowiedzieć więcej. Kpienie z opętania, czy ubolewanie, że gdzieś są egzorcyści szkodzi ludziom, którzy im podlegają, bo odbiera im szansę nie tylko na uzdrowienie duchowe (rozumiem, że ateista może nie rozumieć tego sformułowania), ale nawet na normalne życie (tu jednak ateizm nie ma nic do rzeczy). A korzyści z tego odnosi jedynie zły, którego największym sukcesem jest to, że ludzie przestali wierzyć w jego istnienie i działanie, albo zaczynają go postrzegać, jako „symbol wolności i niezależności”. Sukces to tym większy, że szatan nie przestał działać i nadal próbuje wciągnąć jak najwięcej ludzi do piekła. Także przy pomocy Nergala czy Sroczyńskiego.
Ale mniejsza już z wątkami duchowymi. Trudno nie zadać pytania, skąd u Sroczyńskiego żal z powodu tego, że w Polsce są egzorcyści? Czyżby czegoś on sam się obawiał?

