Przedmiotem śledztwa będzie oczywiście prowokacja dziennikarska. Funkcjonariusze pochylą się nad sfałszowaniem maila i powoływaniem się na wpływy w kancelarii premiera. A potem, zapewne, jakiś, rozgrzany sędzia skaże Mitera na odpowiednią karę. Premier zaś zapewni, że stało się to możliwe dzięki postawie sędziego Ryszarda Milewskiego, który udając uległość skłonić „obrzydliwego prowokatora” do odkrycia swojego prawdziwego oblicza. A na koniec prezes sądu otrzyma stosowne ordery, a może i awans do Sądu Najwyższego. Wszystko zaś przy aplauzie mediów. Niemożliwe? Pożyjemy, zobaczymy!



Tomasz P. Terlikowski