Taki przekaz, ze dwa dni przed spotkaniem z ojcem Johnem Baptistą Bashoborą zaserwowała nam – ustami psychiatry profesora Jerzego Aleksandrowicza – „Gazeta Wyborcza”. Wszystko oczywiście po to, by wyjaśnić że spotkanie na Stadionie Narodowym to jedna wielka ściema, i że katole – odwołując się do jakichś cudów czy wypędzeń demonów (o tych profesor mocą medycznego autorytetu oznajmił, że nie istnieją) – znowu próbują mydlić oczy i zastraszać (albo przekupywać uzdrowieniami) porządnych ateistów i agnostyków.
I może bym nawet uwierzył w te zapewnienia o tym, że działania Jezusa Chrystusa mocą ojca Bashobory (bo tak właśnie on sam ujmuje źródło uzdrowień) jest dostępne także profesorowi Aleksandrowiczowi i innym jego kolegom, ale jako człowiek o imieniu Tomasz, chciałbym – jak mój poprzednik – najpierw zobaczyć, a dopiero potem w te opowieści uwierzyć. W przypadku ojca Bashobory jest to możliwe. O efektach jego działań świadczą tysiące osób, które wybaczyły swoim prześladowcom (profesor wątpi w to, bo on wie lepiej, że to nie przebaczenie a zepchnięcie do nieświadomości, które skutkować będzie po jakimś czasie większą agresją), nawróciły się, a także zostały uzdrowione (i są na to rozmaite, także czysto naukowe dowody w postaci dokumentacji medycznej przed i po spotkaniu). Jeśli więc profesor chce bym mu uwierzył, i by jego słowa rzeczywiście brzmiały wiarygodnie, to do dzieła. Niech też zorganizuje spotkanie, a potem za pomocą „niespecyficznych czynników terapeutycznych” sprawi, że jakiś sparaliżowany wstanie, albo żeby było łatwiej, że ktoś kto nienawidzi swoich rodziców przebaczy im. Wtedy uwierzę, że profesor rzeczywiście wie o czym mówi.
Dopóki jednak nie zobaczę skutków owych „niespecyficznych czynników”, to nadal będę uważał, że wypowiedź prof. Aleksandrowicza jest ateistyczną propagandą, która ma przekonać, że – to cytat z uczonego – „nie ma jakiegoś Szatana czy innego złego ducha”. Propaganda ta niewiele ma zaś wspólnego z medycyną czy psychiatrią. Jako żywo bowiem medycyna nie ma narzędzi, by sprawdzić, czy szatan istnieje czy też nie. Ona zajmuje się zdrowiem fizycznym człowieka, a nie istnieniem bądź nie sfery duchowej.
Tomasz P. Terlikowski
