Dziennikarze "GW" najwyraźniej nie rozumieją, że sytuacja ZUS jest taka, że tylko cud może go uratować. Zaniedbania kolejnych ekip, antynatalistyczna polityka wszystkich (niemal polityków), a także styl życia promowany przez media (z niemałymi zasługami samej "GW") doprowadziły do tego, że jeśli taki cud się nie zdarzy, to system ubezpieczeń społecznych (szczególnie emerytalnych) padnie. Pracownicy ZUS zapewne to wiedzą i próbują ratować swoją instytucję i całą Polskę modlitwą…

A na poważnie trudno nie zadać pytania, czy panowie z "GW" równie energicznie protestowaliby, gdyby pracownicy ZUS udawali się na paradę gejowską? Albo gdyby zabrali ze sobą jakąś panią nauczycielkę-lesbijkę, której "GW" broni, bo się sama zwolniła z pracy po swoim comming out-cie (zresztą na jedynie słusznych łamach), a którą prześladują koty, które – w ramach zapewne kociej homofobii – nasikały jej na klasówki! Wtedy ZUS byłby słuszny, a tak... Cóż, trzeba to powiedzieć jasno - jest jeszcze ekspozyturą wpływów Kościoła w laickim państwie.

Tomasz P. Terlikowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »