Kilka najbliższych miesięcy to będzie czas nie tylko procesowania projektu ustawy SLD, która ma doprowadzić do tego, że każda matka będzie mogła zabić swoje dziecko, ale również okres, w którym do Sejmu trafi obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazującej zabijania nienarodzonych. I w obu tych sprawach potrzebne będzie zaangażowanie ludzi opowiadających się za życiem. W pierwszej, by jak największą większością głosów odrzucić projekt całkowitej legalizacji zbrodni mordowania niewinnych w naszym kraju. W tej drugiej, by doprowadzić do końca zalegalizowanego bezprawia, jakim jest zgoda na to, by zabijać ludzi tylko ze względu na ich pochodzenie czy stan zdrowia.
Sukces w tej sprawie wymaga naprawdę wiele zaangażowania. Trzeba najpierw zebrać sto tysięcy podpisów (to już się dzieje i niebawem będzie można oznajmić, że zostały one zebrane), później zmusić naszych szacownych polityków, by zagłosowali oni za życiem. I tu już będzie trzeba naprawdę dużo zaangażowania. Telefony do nich, mocne kazania, przypomnienie, że głosowanie przeciw życiu wyłącza (automatycznie) ze wspólnoty Kościoła, ale także wizyty w biurach poselskich i przypominanie, że głosowanie za życiem jest ich obowiązkiem nie tylko i nie przede wszystkim, jako katolików, ale zwyczajnie jako ludzi. A także pokazywanie czym jest aborcja. Taki nacisk odniesie skutki, szczególnie jeśli będzie wsparty modlitwą. Wytrwałą i wspartą umartwieniem.
Ale to nie koniec. Gdy projekt ustawy SLD, ale przede wszystkim projekt całkowitego zakazu aborcji będzie głosowany pod Sejmem powinniśmy stać razem. Nie w pięćdziesiąt czy sto osób, ale w sto tysięcy albo więcej. W milczeniu, ze zdjęciami mordowanych dzieci i z modlitwą w sercach. To będzie znak dla polityków, że nie mogą nas zlekceważyć! I wtedy wygra życie!
Pamiętajmy też, że mamy wsparcie. Jan Paweł II za chwilę będzie błogosławionym. A trudno o większego orędownika życia niż On. Jego modlitwa, jego wsparcie, jego błogosławieństwo będzie z nami. Trzeba nam tylko odwagi i zaangażowania, by w Polsce przestano zabijać zgodnie z prawem. Odważmy się na to. I do dzieła. Z tego, co zrobimy i czego nie zrobimy będziemy rozliczani. Choćby przez nasze własne dzieci.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

