I już nawet nie dostrzegamy absurdu tego gadania. Jaki bowiem jest dowód sprawdzenia się państwa po tragedii, za którą właśnie państwo i władza odpowiada, bowiem to ona dopuściła do tego, by kolej od lat podlegała systematycznej destrukcji i zniszczeniu? Otóż dowodem tym jest fakt, że na miejsce dojechały karetki (w sumie jest się z czego cieszyć, bo biorąc pod uwagę spadek, jaki pozostawiła minister Ewa Kopacz, mogły nie dojechać), straż pożarna (brak obiecanych podwyżek też mógł doprowadzić do tego, że strażacy pożegnaliby się z pracą, więc też jest się z czego cieszyć), a nawet inne ekipy. Dowodem na sprawność państwa jest także to, że błyskawicznie na miejsce tragedii dojechali prezydent i premier, którzy mogli się ogrzać w świetle kamer...
Idąc dalej tropem wytyczonym przez nasze media, trzeba podziękować naszemu państwu (jak rosyjscy blogerzy dziękowali Putinowi) za to, że mamy czym oddychać, że codziennie wstaje słońce, że wieje wiatr, a nawet za to, że możemy co rano się budzić. To także jest przecież dowód na to, że państwo się sprawdza. A wraz z nim sprawdza się nasze wspaniałe Słońce Peru.

