Kozłowska-Rajewicz proponuje, by za tak zwaną mowę nienawiści wymierzoną w gejów, lesbijki i transseksualistów groziły dwa lata więzienia. - Zaproponowałam rozszerzenie artykułu 256 o kilka kategorii, między innymi wiek i płeć. Nacisk położyłam jednak na orientację seksualną i tożsamość płciową - wyjaśnia Agnieszka Kozłowska-Rajewicz w rozmowie z TVP Info.

 

Co oznacza taka propozycja? Otóż tyle, że za powiedzenie prawdy, czyli stwierdzenie, że poseł Anna Grodzka jest mężczyzną (co zdaniem tego pana jest mową nienawiści) może grozić dwa lata więzienia. Podobnie jak za stwierdzenie, że homoseksualizm nie jest normą. I szczerze mówiąc nie rozumiem, dlaczego tak mało. Za zbrodnie mówienia prawdy w nowym wspaniałym świecie powinno grozić przynajmniej dożywocie, a najlepiej kara śmierci. W końcu wszyscy ci, którzy nie godzą się na mówienie o wspaniałych szatach króla, gdy ten jest nagi psują zabawę. A zatem powinni być odpowiednio ukarani. Tak, by gdy nadejdzie czas i ktoś oznajmi, że jest tygrysem, to nikt nie odważył się powiedzieć mu, że doprawienie sobie wąsów i pomalowanie się w twarzowe paski z tygrysowatością nie ma nic wspólnego.

 

Tomasz P. Terlikowski