Dzielny dziennikarz TVN24 Maciej Knapik odkrył dziś w Sejmie – i to w samej PO – kolejnego homofoba. I oczywiście postanowił donieść o tym całemu światu, prosząc o komentarz wielu posłów. Ci, także z PiS, odpowiednio się na Węgrzyna pooburzali, zupełnie nie zauważając, że celem dziennikarza wcale nie jest uderzenie w rzekomy atak na kobiety, ale przekonanie widzów, że powiedzenie kilku słów prawdy o homoseksualizmie jest przekroczeniem standardów.
Pytany mianowicie o związki osób tej samej płci i ich legalizację poseł Węgrzyn odparł, że „z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami... to chętnie bym popatrzył”. I tu rzeczywiście można mieć wątpliwości, co do jakości żartu. Ale już dalej na poważnie poseł odpowiedział, że nie ma mowy o przyznawaniu związkom osób tej samej płci jakichkolwiek uprawnień, bowiem „natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien on żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą. Jak ktoś chce inaczej, to jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi”.
I to właśnie te ostatenie słowa wywołały największe oburzenie dziennikarzy i komentatorów. Mnie, jeśli coś w tej wypowiedzi oburza to raczej opowieści posła, że chciałby popatrzeć sobie na seks dwóch kobiet (pornograficzne marzenia polityków nie są tym, o czym należy mówić publicznie), i to, że choćby żartem czyni różnicę między oceną aktów homoseksualnych u kobiet i mężczyzn. Reszta jest natomiast prawdą. I nie ma najmniejszych powodów, by nie przypominać, że ludzki organizm jest tak skonstruowany, a ludzka psychika tak przygotowywana, by normą były związki między osobami różnej płci. Na każdym poziomie!
Ale od jakiegoś czasu także polskie media chcą uniemożliwić mówienie prawdy na temat homoseksualizmu. A robią to w bardzo prosty sposób - budując wrażenie, że każda negatywna opinia na temat homoseksualizmu czy aktów homoseksualnych jest niedopuszczalna, niegodna polityka (dziennikarza, piosenkarza czy piłkarza) i godna potępienia. Kolejnym krokiem jest wytaczanie procesów, a dalej będzie całkowity zakaz wątpliwości moralnych. Sprawa posła Węgrzyna (podkreślam - przy świadomości obsceniczności części z tej wypowiedzi) ma być tylko krokiem na drodze zamknięcia ust tym, którzy z postulatami homo-lobby się nie zgadzają. I dlatego trzeba go bronić!
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

