Polityk chrześcijanin, któremu zakazuje się głosowania w zgodzie z własnym sumieniem, ktoś, kogo próbuje się zmusić do opowiedzenia się po stronie cywilizacji śmierci zwyczajnie nie może pozostać w formacji, która taki przymus stosuje. A jeśli PO, ponownie, zdecyduje się zmusić swoich posłów do poparcia projektów dopuszczających zabijanie, selekcję eugeniczną czy zamrażanie istot ludzkich, to nie będzie już żadnych wątpliwości, że jest partią nie tylko przeciwną życiu, ale także wolności sumienia. W takiej organizacji katolik czy chrześcijanin zwyczajnie nie może pozostać. I dziwi mnie, że żeby uświadomić to kolegom katolikom (a przecież w PO jest wielu, którzy na swojej religii robili karierę) konieczny jest zielonoświątkowiec z Afryki.
Ale nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że to on jest obecnie nosicielem wartości, on jest tym, który potrafi pokazać, na czym polega rzeczywista cywilizacja. A spoglądając na kierunek, w jakim zmierza Europa (a wraz z nią i europejscy chrześcijanie) mam coraz mniej wątpliwości, że za jakiś czas tego, czym jest chrześcijaństwo, czym jest moralność, czym jest życie wiarą będą nas uczyć właśnie ludzie z Afryki. Teraz padło na Platformę, w której AfroPolak (a niech tam, posłużę się takim terminem) pokazał Polakom ze swojej partii, co znaczy żyć wiarą naprawdę. Ciekawe, co na to panowie Gowin i Żalek? Jedno jest pewne, jeśli ktoś w tej partii jest katolikiem (w znaczeniu żywej wiary, a nie wyznania), to jest nim zielonoświątkowiec, a nie niedzielni katolicy, co jak Niesiołowski czy Kidawa-Błońska wspierają niszczenie życia.
A zatem, panie i panowie, brawa dla Posła Godsona. I oby takich, jak najwięcej w polskim Sejmie.
Tomasz P. Terlikowski

