List skierowany do najważniejszych polskich polityków to absolutny strzał w dziesiątkę. Arcybiskupi Józef Michalik, Henryk Hoser i biskup Kazimierz Górny pokazują w nim zupełnie jednoznacznie, że sprzeciw wobec zapłodnienia in vitro nie jest tylko sprawą katolików. Spokojnie, bez używania wielkich i mocnych słów, pokazują, że współczesna nauka wystarcza, by uzasadnić sprzeciw wobec dopuszczalności tej metody. I to nie tylko dlatego, że giną w jej trakcie ludzie, ale również z tego powodu, że niesie ona w sobie nieznane skutki dla dzieci nią poczętych, a także zmienia życie społeczne. Ważne jest także tak mocne przypomnienie, że Kościół rozumie dramat par, które nie mogą mieć dzieci, i mocne słowa zachęty dla tych, którzy w tej dramatycznej sytuacji zachowują wierność stanowisku Kościoła, wyrastające z rozumienia rzeczywistości i głębokich zasad moralnych.
Ten list, który jest dziś adresowany do najważniejszych polityków w państwie, jest istotnym uzupełnieniem przekazu, jaki dotarł już do opinii publicznej w piątek. Wówczas arcybiskup Hoser jasno i zdecydowanie przypomniał, że głosowanie za projektami ustaw dopuszczającymi zapłodnienie in vitro i niszczenie zarodków oznacza wyłączenie ze wspólnoty Kościoła, czyli ekskomunikę. Warto mieć jednak świadomość, że argument ten przekonać może jedynie osoby, które są rzeczywiście wierzące (choć być może niedoinformowane w sprawie in vitro). Niewierzących bowiem kara ta nie dotyczy i raczej nie będzie miała wpływu na ich decyzję. Niemniej jest to informacja ważna, bowiem pokazuje ona głęboką troskę o los wieczny katolików w polityce.
Teraz – ci niedoinformowani katolicy, ale również niedoinformowani niewierzący (bo jestem głęboko przekonany, że wiedza na temat tej metody oraz minimalna uczciwość intelektualna wystarcza, by ją odrzucić) – otrzymali do rąk dokument, które pozwala im (szczególnie jeśli jeszcze trochę poszperają w bibliotekach czy choćby w Internecie) wyrobić sobie pełną opinię na temat metody, którą wciąż zachwalają. I mądrze, to znaczy zgodnie z obiektywnym stanem rzeczy, odkryciami nauki i wiarą Kościoła, zdecydować, że zapłodnienie in vitro będzie w Polsce nielegalne.
Pozostaje mieć nadzieję, że szczerze poszukujący, myślący i troszczący się o życie politycy doprowadzą do tego, że już w pierwszym czytaniu zostaną odrzucone wszystkie te projekty, które godzą w godność człowieka, a także wystawiają na szwank ludzkie życie, także to na najwcześniejszym etapie rozwoju. Tylko błagam, by politycy wznieśli się choć trochę ponad demagogię i nie snuli już opowieści o szczęściu czy kryzysie demograficznym, któremu ma – rzekomo – zaradzić in vitro. Na fakty odpowiadajcie faktami!
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

