Terlikowski: Brak kontroli jako źródło wiary? Przekonanie o kontroli jako dowód irracjonalizmu - zdjęcie
26.08.15, 14:24

Terlikowski: Brak kontroli jako źródło wiary? Przekonanie o kontroli jako dowód irracjonalizmu

6

Wywiad na temat „wiary w zamach smoleński” jaki przeprowadziła z dr hab. Michałem Bilewiczem Agnieszka Kublik jest typowy do bólu. Możemy się z niego dowiedzieć, że wiara w zamach (czyli tłumacząc rzecz na nasze przekonanie, że były jakieś nieprawidłowości w śledztwie po stronie rosyjskiej i polskiej) to typowa „nieracjonalna teoria spiskowa”, i że wyznają ją ludzie starci i młodzi, a nie dojrzali eksperci. I w zasadzie nie byłoby się czym zajmować, gdyby nie pewien drobiazg. Otóż dr hab. Bilewicz postanowił podzielić się swoimi opiniami na temat źródeł nie tylko „teorii spiskowych”, ale i religii.

- Jedną z przyczyn wiary w teorie spiskowe jest utrata poczucia kontroli nad własnym życiem. To nieraz ludzie, którym  życie zaczęło się sypać, np. stracili pracę,  rozstali się z kimś myślą sobie: jeżeli ja tracę kontrolę, to ktoś inny musi ją mieć, jakieś siły zewnętrzne. Nie wierzę, że to po prostu kryzys gospodarczy. Szukają konkretnej teorii, która by to w prosty sposób wyjaśniała. Ludzie, tracąc kontrolę, nie tylko częściej wierzą w teorie spiskowe, ale też w istoty ponadludzkie, w Boga, różnego rodzaju siły paranormalne – oznajmia szef Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. I trudno nie zadać pytania, czy zestawienie religii z teoriami spiskowymi nie jest zwyczajnym uprzedzeniem poznawczym i ideologicznym naukowca związanego z „Krytyką Polityczną”?

A spoglądając na sprawę z innej strony, trudno nie zadać doktorowi habilitowanemu Bilewiczowi pytania, czy on ma poczucie kontroli nad własnym życiem? Jeśli nie, to może zwyczajnie popada w rozmaite lewicowe teorie spiskowe, na przykład uznają, że religia ma takie same źródła pochodzenia jak wiara w to,  że za zamachem na WTC stały amerykańskie służby specjalne? A jeśli tak, to warto zadać mu pytanie, na jakiej podstawie ma takie przekonanie? W istocie bowiem jest ono całkowicie irracjonalne. Nikt z nas nie ma kontroli nawet nad tym, czy wróci do domu po pracy. Nie mamy kontroli także nad stanem swojego zdrowia, bo nie mamy i nie możemy mieć pewności, że za dwa tygodnie nie dopadnie nas jakieś paskudne choróbsko, albo wypadek, który odbierze nam sprawność, słuch czy wzrok. Jeszcze mniej kontroli mamy nad naszymi bliskimi. Możemy im ufać, ale kontrolę (a i to w znacznym stopniu ograniczoną) nad sobą mają tylko oni sami. Przykłady można mnożyć, i dość jednoznacznie świadczą one o tym, że wiara w kontrolowanie swojego życia jest mitem, założeniem umysłu, który z rzeczywistością niewiele ma wspólnego, a dowodzi głównie braku myślenia i egzystencjalnej autorefleksji. Co, złośliwe rzecz ujmując, może (choć nie w każdym przypadku oznacza), że wyznawcy teorii spiskowych (o religii nie wspominając, bo to zupełnie inny poziom) mogą mieć w pewnych kwestiach o wiele więcej racji, niż eksperci ds. walki z uprzedzeniami, co są przekonani, że kontrolują własne życie.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (6):

anonim2015.08.26 14:29
Uderz w stół - dobrze się bawiłem czytając ten artykuł, dziękuje.
anonim2015.08.26 14:44
2 "artykoly" dziennie? Gdzies ktos ostatnio mowil, ze TPT nie ma nic wspolnego z Frada pl, portal poswiecony PiS
anonim2015.08.26 15:05
"czy on ma poczucie kontroli nad własnym życiem?" "W istocie bowiem jest ono całkowicie irracjonalne." Litości. Proponuję się zapoznać jednak co oznacza poczucie kontroli nad własnym życiem zamiast sadzić takie kocopały. Brakuje jeszcze tylko stwierdzenia, że nikt nie ma kontroli nad własnym życiem bo jak bardzo by nie chciał to skrzydła mu nie wyrosną i nie poleci. Tymczasem dotyczy to - w baaardzo telegraficznym skrócie - poczucia, że podejmowane przez kogoś decyzje mają i mogą mieć istotny wpływ na jego życie, jego przyszłość. I mogę się założyć, że TPT ma takie poczucie, podobnie jak mam je ja. "wiara w zamach (czyli tłumacząc rzecz na nasze przekonanie, że były jakieś nieprawidłowości w śledztwie po stronie rosyjskiej i polskiej) to typowa „nieracjonalna teoria spiskowa”" To dwie różne rzeczy. Jednym jest przekonanie, że były nieprawidłowości w śledztwie, innym teoria spiskowa o zamachu. Teoria spiskowa jest wtedy gdy wszystko ją potwierdza - były ślady trotylu, znaczy zamach; nie potwierdziły się, znaczy zostały usunięte; i tak dalej. I to już jest nieracjonalne. "czy zestawienie religii z teoriami spiskowymi nie jest zwyczajnym uprzedzeniem poznawczym" Nie jest, a na pewno nie do końca. Jak trwoga to do Boga; w okopach nie ma ateistów - skądś to znamy? Jest to całkiem dobrze poznany mechanizm i nie ma w nim nic dziwnego. I nie chodzi tu o _religię_, tylko bardziej o _wiarę_ - osoba w ciężkiej sytuacji jest bardziej skłonna uwierzyć zarówno w spiski jak i byty nadprzyrodzone. Religia i wiara mają się do siebie różnie, jedna się drugiej przydaje, ale nie są tożsame. "wyznawcy teorii spiskowych [...] mogą mieć w pewnych kwestiach o wiele więcej racji" To bardziej kwestia podejścia. Weźmy już ten nieszczęsny Smoleńsk - jeśli - ja tego nie wykluczam - okaże się, że tam jednak był zamach, to czy to będzie znaczyło, że rzucający się na każdy kolejny hel, bomby magnetyczne, sztuczne mgły mieli "o wiele więcej racji" niż z góry odrzucający zamach? Nie - mieli dokładnie tyle samo, czyli nic. Z góry przyjęli tezę i wszystko jej podporządkowali.
anonim2015.08.26 21:39
Przypuszczam, że ten Dr. Hab. jest psychologiem. To nawet pasuje. Panuje bowiem takie przekonanie (nie teoria spiskowa, tylko doświadczenie), że dwie trzecie psychologów to raczej dziwacy myślowi.
anonim2015.08.26 21:51
@Atimeres "dwie trzecie psychologów to raczej dziwacy myślowi." Nie myl z psychoanalitykami i podobnymi szarlatanami. Chociaż... W zacytowanym fragmencie Bilewicz nie powiedział nic, co by nie było prawdziwe, raczej to co mówi jest oczywiste do bólu. Tym razem zazwyczaj rozsądny TPT nie zrozumiał pojęcia i się w efekcie mocno wygłupił.
anonim2015.08.31 8:35
brednie ! To właśnie wiara w Boga daje mi siłę do podniesienia się po raz kolejny z kolan i walki o siebie i rodzinę ! A właściwie, to Bóg daje mi tę siłę, żeby trzymac kontriolę nad własnym życiem, wiedząc, że jestem kochany. Czasami tracę wiarę i upadam. Ale potem wstaję i dalej walczę. To Bóg daje mi nadzieję i zachęca do tej walki o siebie i innych. Wiem, co mówię. Ateiści nie mają niestety nic, na czym mogliby się oprzeć, oprócz swojego szkiełka i oka ...