Niby nic nowego Cezary Gmyz i Sławomir Cenckiewicz nie napisali. Wszystko znane było już, a przynajmniej przeczuwane już wcześniej. Ale przypomnienie faktów w tak dużym stężeniu rzeczywiście robi wrażenie. A fakty są rzeczywiście porażające. Niemała część klasy politycznej III RP (tak z lewej, jak i z prawem strony) uczestniczyła w czyszczeniu życiorysu Lecha Wałęsy. Aż trudno nie zadać tu pytania o to, czyje jeszcze życiorysy były w ten sposób podczyszczane, i w jaki sposób wpływało to na bieżącą politykę. Każdego, bez wyjątku, rządu, ale także innych instytucji (choćby Kościoła)?

 

Zaskakujące jest jednak, że nikt nic z tym nie robił. Dokumenty były obłożone klauzulą tajności nikt, nawet Ludwik Dorn, gdy był marszałkiem Sejmu z PiS, klauzuli tej nie zdjął (to zresztą jest także casus zbioru zastrzeżonego IPN, w którym znajdować się mają dokumenty agentów-autorytetów, a którego nie zlikwidował także Janusz Kurtyka). I nawet jeśli przyjmiemy – zostawiając na moment dokumentację „Bolka” - że chodziło o to, by „właściwy” rząd mógł je wykorzystywać do własnej polityki, to pomijając już ocenę moralną (to czysty makkiawelizm, w którym cel uświęca środki), jest to zwyczajna zbrodnia polityczna, bowiem umożliwia ona dalszą grą dokumentami, na którą jedynym lekarstwem jest ich ujawnienie, a nie dalsze granie. Obawiam się jednak, że powód, dla którego dokumentów nie ujawniono mógł być inny. Otóż w zbiorze zastrzeżonym znajdować się mogły także dokumenty na swoich, a w ich ocenianie PiS był znacznie ostrożniejszy, czego najlepszym dowodem jest sprawa Zyty Gilowskiej.

 

Ale zostawiając już kwestię uczestnictwa części polityków prawicy w systemie kłamstwa, jakim była i jego III RP, trudno nie dostrzec całościowego obrazu. A ten jest dokładnie taki: cała III RP jest systemem zorganizowanej ściemy, brutalnego kłamstwa i gry służb teczkami. Polskie państwo jest marionetką w rękach ludzi, którzy mają dostęp do wiedzy, a politycy są wynoszeni i strącani nie przez wyborców, ale siły, które mają dostęp do dokumentów (a najciekawsze papiery, co dość oczywiste mają Rosjanie i spadkobiercy Stasi, czyli Niemcy). Świadomość tego nie ułatwia działania, ale pozawala na realizm w spojrzeniu na naszą rzeczywistość.

 

Tomasz P. Terlikowski