- Niewątpliwie strona polska została zaskoczona tak szybkim upublicznieniem raportu MAK, jak i stylem prezentacji niektórych jego aspektów. Tym niemniej w takiej sytuacji należy zachować maksymalnie wiele zimnej krwi i odpowiedzieć w taki sposób, by nie zmniejszać szans na zbliżenie stanowisk – oznajmił prezydent.
Pytanie tylko, czy rzeczywiście strona polska powinna nieustannie zachowywać zimną krew? Czy nie przyszedł czas, by mocno uderzyć pięścią w stół i przyznać się, że polityka ustępstw, podlizywania się wobec Putina i Miedwiediewa zwyczajnie nie przyniosła rezultatów? Czy prezydent nie dostrzega, że ani on, ani Tusk nie są traktowani poważnie, że celowo obraża się ich, i stronę polską? I czy nie widzi, że nie ma możliwości zbliżenia stanowisk, tam gdzie strona rosyjska nieustannie posuwa się do dezinformacji, fałszu, oszustwa itd.?
Można oczywiście zrozumieć, że prezydentowi – tak jak premierowi – trudno przyznać się do klęski. Ale namawianie Polaków, by zachowywali zimną krew, gdy pluje im się w twarz, i by zajmowali się wspólnym z oszustami przygotowywaniem rocznicy katastrofy smoleńskiej, to już doprawdy przesada. I to nawet jeśli weźmiemy pod uwagę ogólny poziom tej prezydentury czy wypowiedzi prezydenta.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

