Ten sukces, na razie symboliczny, pokazuje, że pełna obrona życia jest możliwa, że większość polskich posłów uznaje, że zabijanie ludzi tylko dlatego, że mają zespół Downa jest niedopuszczalne. Teraz trzeba jeszcze tylko trochę się wysilić i może się okazać, że w Polsce ustawa zmieni się na lepsze. A może nawet więcej, że będziemy pierwszym krajem, który zawrócił z drogi cywilizacji śmierci.

 

Dzisiejsze głosowanie pokazało jednak także, że polska debata publiczna w kwestii obrony życia jest – na szczęście – trwale przesunięta na prawo. Trudno sobie wyobrazić kraj zachodni, w którym ktokolwiek zgłosiłby taki projekt, a tym bardziej taki, w którym zostałby on przekazany do dalszego procedowania. W Polsce jest to możliwe. Trudno zaś sobie u nas wyobrazić, żeby taką ilość głosów zdobyła ustawa chcąca poszerzyć dostęp do procedury zabijania nienarodzonych. Niewyobrażalne jest również, by Wanda Nowicka nawet do spółki z Magdaleną Środą zdobyły 600 tysięcy podpisów Polaków pod własnym projektem zmiany ustawy. I to pokazuje, że jesteśmy – przynajmniej w kwestii obrony życia – normalni.

 

Sukces zawdzięczamy przede wszystkim Mariuszowi Dzierżawskiemu, Jackowi Sapie, Fundacji Pro i inicjatywie ustawodawczej. To oni zdecydowali się na realizację pozornie szalonego projektu. I dlatego im należą się szczególne gratulacje. Ale wielkie dziękuje należy się także 600 tysiącom Polaków, którzy podpisali się pod projektem, biskupom, którzy przypomnieli, jakie jest katolickie nauczanie w tej sprawie i 245 posłom, którzy zagłosowali, jak należy.

 

Teraz nadszedł czas na kolejne kroki. I daj Boże, żeby jak najszybciej w Polsce możliwe stało się nowe prawo. Takie, które będzie chronić każde życie ludzkie.

 

Tomasz P. Terlikowski