Dla zwolenników aborcji byłoby idealnie, gdyby ci, którzy bronią życia, siedzieli cicho. A że ci cicho siedzieć nie chcą, to próbuje się ich wyeliminować z debaty. Sposoby są rozmaite. Można obśmiać, można sprowadzić tezy do absurdu, można kłamać, byle do głosu nie dopuścić tych, którzy sprzeciwiają się legalnemu zabijaniu dzieci. Ostatnio palcem Jarosławowi Kaczyńskiemu pogroziła Danuta Wałęsowa. „Apeluję panie prezesie niech się pan opamięta, nie ma pan dzieci, nie ma pan żony. Co pan wie o życiu pszczół, jak pan w ulu nie mieszka” – mówiła była Pierwsza Dama.

Zaraz, zaraz, kwestia obrony życia nie wiąże się ze stanem cywilnym, ani liczbą posiadanego potomstwa. Nie ma znaczenia, czy ktoś żyje w małżeństwie czy wybrał celibat. To nie jest ważne, bo kwestia życia jest ponad tym. Jakoś tak się składa, że od obrońcy zwierząt nikt nie oczekuje, że zostanie psem i przerzuci się na karmę dla zwierząt, a na spacer będzie wychodził wyłącznie na smyczy, żeby empirycznie doświadczyć, jak to jest być psem. Obrońcy koni prowadzonych na rzeź mogą głośno przeciwko temu protestować i nikt im ust nie zamyka stwierdzeniem, żeby się nie wypowiadali, bo końmi nie są. W przypadku obrony życia człowieka już tak prosto nie jest. Zwolennicy zabijania zaczynają dyktować, kto może zabrać głos.

I tak, z całej dyskusji wykluczeni są mężczyźni przez sam fakt bycia mężczyznami. Bo w końcu co oni wiedzą o kobietach, o  ciąży i o porodzie. Ewentualnie jeszcze jakiś ojciec może mógłby coś powiedzieć, ale w sumie to też mężczyzna, więc wynocha. Nie zna się. Lepiej pytać bezdzietnych feministek. Stop. Mężczyzna też ma coś do powiedzenia. Gdyby nie było ojca, nie było by dziecka. Proste. Dlatego mężczyźni, walczcie o swoje dzieci, walczcie o życie dla nich.

Ksiądz? O zgrozo, to dopiero skandal. Ten o życiu to już nic nie wie. „Księża na księżyc, won od naszych macic” albo „Wasze kaplice, nasze macice” – wołają feministki. Dziś, jak nigdy głos księży jest potrzebny, bo oni mają konfesjonał. To do nich przychodzą szukać duchowego wsparcia kobiety po aborcji. To oni muszą dawać świadectwa cudów, które dzieją się w konfesjonale. To tam dochodzi do duchowego odrodzenia. Kapłani, bądźcie tego świadkami, szczególnie w Roku Miłosierdzia.

Siostry zakonne? A jakim prawem, skoro same dzieci nie mają? Fizycznie matkami nie są, ale to one w dużej mierze pomagają tym matkom, które znalazły się w trudnej sytuacji. To one prowadzą Domy Samotnej Matki, to one troszczą się o okna życia. To w końcu one wymadlają dar życia dla dzieci zagrożonych aborcją. Jesteście niezastąpione.

Matki? Pod warunkiem, że są za dostępem do aborcji, wszystkie inne winny zostać zakneblowane i wtłoczone do kościelnych krucht, razem ze swoimi dziećmi. Bo w końcu jakim prawem o nienarodzonym dziecku mówią one „dziecko”, jakim prawem mówią, że człowiek powstaje w momencie poczęcia. Co z tego, że doświadczyły ciąży, co z tego, że żywe dziecko je kopało, przewracało się w brzuchu, miało czkawkę. Bezdzietna feministka wie lepiej, że to zlepek komórek. To jej trzeba słuchać, a nie matek! A poza tym, skoro taka matka nie została zgwałcona, ani nie urodziła chorego dziecka, to niech się nie wypowiada. A niby dlaczego nie? Moje osobiste doświadczenie w tym aspekcie naprawdę nie ma znaczenia. Tym, co wyznacza mi kierunek, jest przykazanie „Nie zabijaj”. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Miłosierdzie i empatia to nie jest zgoda na wyeliminowanie dziecka. To właśnie w trosce o to dziecko i o jego matkę należy szukać innych rozwiązań. Trzeba pokazywać alternatywę, bo ona jest. Aborcja wyjściem nie jest. Stąd alternatywą są hospicja perinatalne. Stąd alternatywą jest adopcja.

Lekarze? Mogą się wypowiadać tylko zwolennicy pro-choice. Pozostali, jeśli opowiadają się za życiem, nie mają prawa głosu. Przykładem prof. Chazan, który za swoją niezłomną postawę, zapłacił bardzo wysoką cenę.

Żeby było wygodniej, wszystkich obrońców życia określa się mianem fanatyków. Ktoś, kto walczy o życie innego człowieka, to fanatyk. Przepraszam, czy ktoś ośmieli się nazwać fanatykiem osobę, która walczy o życie chorego dziecka, zbiera pieniądze na zagraniczne operacje, by za wszelką cenę je uratować? Czy fanatykiem jest ten, kto walczy o życie swoich rodziców? To dlaczego takie łatki przykleja się obrońcom życia? Bo oni mówią prawdę. A prawdy tej zwolennicy zabijania boją się najbardziej.

Małgorzata Terlikowska