Trzeba doprowadzić do powstania pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej – powiedział w środę rzecznik rządu, Paweł Graś. Jego zdaniem wrak Tu-154M powinien stać się integralną częścią monumentu.
Do tej pory członkowie rządu wywodzący się z PO oraz prezydent Warszawy - również z PO – byli sceptycznie nastawieni do pomysłu budowy pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej. Jednak obecnie politycy Platformy zdaje się przyjęli inną taktykę. Premier Donald Tusk również przyznał, że wrak Tu-154M powinien stać się integralną częścią pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Szef rządu zaznaczył, że prezydent Bronisław Komorowski chce, aby wrak samolotu Tu-154M, po powrocie do Polski, stał się kluczowym elementem monumentu.
- Zgodnie z tym, co zadeklarował pan premier po rozmowach z panem prezydentem, na pewno musimy doprowadzić do sytuacji, że powstanie gdzieś pomnik ofiar katastrofy. Dobrze by było, gdyby jakąś integralną częścią tego pomnika były elementy, czy fragmenty wraku samolotu. Prezydent chciałby patronować takiemu przedsięwzięciu - powiedział w środę rzecznik rządu w TVP1.
Taka deklaracja wydaje się być optymalnym rozwiązaniem dla polskich polityków. Pokazali oni, że chcą pomnika upamiętniającego katastrofę smoleńską. Jednak zanim on powstanie upłynie zapewne wiele czasu, ponieważ wrak polskiego samolotu wciąż pozostaje w gestii rosyjskiej. Szczątki Tupolewa są dowodem w śledztwie rosyjskiej prokuratury. Wciąż nie wiadomo, co się stanie z niszczejącym polskim samolotem po jego zakończeniu. Polska chce, by trafił on do kraju. Jednak przez kilka miesięcy Warszawa nie mogła wymusić na Rosji odpowiedniego zabezpieczenia szczątków Tu, nie wiadomo więc ile czasu potrwa przekonywanie Moskwy, by nam oddała naszą własność.
W swojej wypowiedzi rzecznik rządu zarzucił PiS-owi, że stosuje szantaż, mówiąc, że będzie brał udział w demonstracjach przez Pałacem Prezydenckim dopóki nie powstanie pomnik upamiętniający ofiary „Smoleńska”. Jego zdaniem nie służy to „godnemu uczczeniu pamięci ofiar”. W ocenie Grasia, PiS chce wykorzystać rocznicę katastrofy politycznie i zależy mu tylko na budowie pomnika Lecha Kaczyńskiego, albo Pary Prezydenckiej.
Rzecznik rządu brał chyba dobre lekcje manipulacji. Jak bowiem powszechnie wiadomo, głównymi orędownikami budowy pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy są politycy Platformy Obywatelskiej, rząd wcale politycznie nie wykorzystuje tragedii z 10 kwietnia do swoich celów – szczególnie do ocieplania stosunków z Rosją, a godne uczczenie pamięci ofiar katastrofy jest możliwe głównie dzięki rządowi. To on dzięki ostrej i twardej reakcji na zaniedbania strony rosyjskiej umożliwia godne upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. Najlepszym dowodem na to była akcja gaszenia zniczy przed Pałacem Prezydenckim. Przecież władze Warszawy, wywodzące się z PO, nie mogły dopuścić, by pamięć o ofiarach katastrofy spowodowała pożar w centrum Warszawy. To byłoby bezczeszczenie pamięci 96 Polaków, którzy zginęli pod Smoleńskiem...
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

