- Od Kościoła hierarchicznego można było oczekiwać, że dostrzeże (…) że ludzie wierzący mocno podzielili się w tej sprawie. Skoro niektórzy wierni stanęli po stronie feministek, a inni przyjęli retorykę antygender, biskupi mieli wyjątkową szansę wykazania się mądrością pasterzy, którzy czują zapach owiec (…) i wypracowania zdrowego centrum, które wskaże zagrożenia obecne w obu obozach. Niestety ta szansa została zaprzepaszczona, a hierarchowie jednoznacznie opowiedzieli się po stronie antygender – ubolewa Konrad Sawicki.

A ja chcę mu powiedzieć, że dokładnie tak samo jak teraz jest antygenderowy, przez lata Kościół, choć jego wierni się dzielili, był antykomunistyczny i powinien był być antyhitlerowski. I to mimo iż wierni mieli w tej sprawie różne poglądy. Rolą biskupów nie jest bowiem „budowanie centrum” (nie ma bowiem centrum między prawdą a fałszem), a nauczanie wiernych i obrona wartości fundamentalnych przed zagrażających im ideologiami. Niezależnie od tego, czy jest to ideologia gender, komunizm czy hitleryzm.

Zabawne jest także spiskowe myślenie Sawickiego, który przekonuje, że istnieje związek między zachwalaniem przeze mnie książki „Wyjdź za mąż i poddaj się”, a listem biskupów. „Nie bez przyczyny właśnie teraz Tomasz Terlikowski wychwala książkę o znamiennym tytule (…) sugerując, że konieta w związku tylko wtedy będzie szczęśliwa, jeśli okaże posłuszeństwo mężczyźnie” - przekonuje. A ja odpowiem, że rzeczywiście czas nie jest przypadkowy. Książka właśnie teraz się ukazała, więc dlatego teraz ją zachwalam. Jeśli zaś chodzi o szczęście, to uważam, że i mężczyzna i kobieta będą szczęśliwi, gdy będą żyli zgodnie z własną naturą. Mężczyzną męską, a kobietą kobiecą. Zamienianie się rolami prowadzi do nieszczęścia i bólu. Równość godności nie oznacza zaś tożsamości. Jeśli Sawicki uważa inaczej, to zapraszam go, by wykarmił swoje dzieci piersią. Tego nie zrobi, bo bzdurne ideologie i teologiczne uzasadnianie lewackich bredni nie ma władzy nad rzeczywistością.

Tomasz P. Terlikowski