Dr Cornwall z Manchester University’s Lincoln Theological Institute uważa, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, że Jezus nie miał zarówno organów męskich, jak i żeńskich. "Nie da się stwierdzić z pewnością, że Jezus nie był obojnakiem o ciele, które wyglądało na zdecydowanie męskie, ale mogło mieć ukryte żeńskie cechy" – napisała w genderowo-femnistyczno-pseudoteologicznym bełkocie zwanym "Intersex & Ontology, A Response to The Church, Women Bishops and Provision” pani „teolożka”.
Cornwall napisała również na swoim blogu, że 1 na 2.5 tyś ludzi rodzi się jako obojnak. Według niej pozwala to postawić tezę, że Jezus również mógł być hermafrodytą. Kolejnym argumentem za tym, że Jezus był obojnakiem jest to, że…nie miał dzieci. Błyskotliwe nieprawdaż? Oczywiście każdy, kto czytał nawet pobieżnie Pismo Święte wie, że Jezus był najpierw chłopcem a później mężczyzną. Pani teolog, która ma w końcu tytuł naukowy też o tym wie. Niestety genderowy wirus zatruł jej mózg. Inaczej nie da się wytłumaczyć bredni głoszonej przez gen derową feministkę, która przebiła swoją argumentacją chyba wszystkich słodkich postępowców. Przykład pani teolog ma jednak jeden plus. Otóż dowartościowuje on nas- Polaków. Kto inny przewidział, że niektóre feministki totalnie oszaleją i będą przerabiać historyczne postacie na kobiety? No kto? No Juliusz Machulski w swojej genialnej „Seksmisji”! Myślę, że kultowa komedia powinna dziś zostać wydana na DVD, zdubbingowana na angielski i rozdawana przed ośrodkami feministycznymi w zblazowanych dobrobytem społeczeństwach. „Nie ma mężczyzn? A dlaczego tu nie ma okien? A dlaczego tu nie ma klamek?”- czyż to idealnie nie opisuje tezy pani teolog?
Łukasz Adamski

