W dawnych czasach sędziowie byli przewodnikami ludu, powoływani spośród najbardziej zaufanych, dla służby całej społeczności. Obecnie coraz częściej stają się oni częścią polityczno-biznesowo-towarzyskiego układu.
Sąd Najwyższy stając po stronie kolegów z Trybunału Konstytucyjnego wypowiedział się po stronie odchodzącej władzy, a przeciw demokratycznemu wyborowi obywateli. Tym samym potwierdził, że środowiska prawnicze są częścią polityczno-biznesowej pajęczyny, która oplotła III RP w ciągu ostatniego ćwierćwiecza.
Głośne sprawy, którym próbowano ukręcić łeb (zabójstwa Papały, Ziętary, Olewnika), prokuratorsko-sędziowskie mafie niszczące przedsiębiorców znane z programu „Państwo w państwie”, wyroki inne dla uprzywilejowanych, inne dla zwykłych śmiertelników, to niewesoły opis kondycji całego środowiska.
Można śmiało powiedzieć, że polski wymiar sprawiedliwości jest najsłabszą stroną funkcjonowania naszego kraju. Skoro stanowienie i egzekwowanie prawa jest podstawową funkcją państwa – w takim stanie nie może ono działać dobrze. Działa źle i widać to na każdym kroku.
Prawnicy chcą eskalacji konfliktu z rządem. Nie ma woli porozumienia – są tylko nawoływania do jeszcze większego chaosu i anarchii. Dlatego bardzo ciekawe, co konkretnie kryje się za tymi desperackimi krokami towarzystwa. W miarę upływu czasu opinia publiczna będzie się tego dowiadywać, bo prawda zacznie w końcu wychodzić na jaw.
Tomasz Teluk
