W atmosferze triumfalizmu pojawili się wczoraj w mediach dawno zapomniani antybohaterowie przeszłości: Janusz Lewandowski, Donald Tusk i Bronisław Komorowski. 

 

Haniebna rezolucja Parlamentu Europejskiego, ingerująca w wewnętrzne sprawy naszego kraju i prezentująca jednostronne polityczne stanowisko opozycji, zgodnie z arytmetyką większości, wzbudziła eksplozję entuzjazmu wśród dawnego obozu władzy.

Strofujący rząd, Janusz Lewandowski przypominał, że rezolucja jest przejawem troski o Polskę ze strony jej przyjaciół. Były minister przekształceń własnościowych, współautor projektu Powszechnej Prywatyzacji, który utopił masę polskich przedsiębiorstw, dając zarobić wyłącznie zarządom i udziałowcom funduszy inwestycyjnych, najwyraźniej zatęsknił za starymi, dobrymi czasami.

Niewątpliwie PO wśród lewicowych polityków europejskich przyjaciół ma. Tylko, czy są to rzeczywiście przyjaciele Polski i Polaków? Raczej wątpliwe. Bo przyjaciel nie doi finansowo przyjaciela. „Przyjaciele” Lewandowskiego et concortes chcieli z Polski zrobić sobie dojną krowę, wasala, podporządkowany kraj drugiej kategorii, najpierw za sprawą przekształceń własnościowych, a potem z pomocą polityki klimatycznej, czy polityką drenażu społecznego.

Ci sami „przyjaciele” budowali nad naszymi głowami Nord Stream, narzucali nam odgórnie poprawność polityczną, ideologię gender, aby sami bogacić się kosztem mniej zaradnej części społeczeństwa, co poskutkowało całkiem sporą ilością nierozliczonych jeszcze afer i skandali korupcyjnych.

W podobnym tonie wypowiadał się wczoraj Bronisław Komorowski w programie Moniki Olejnik. Według Komorowskiego Polska już teraz traci bardzo dużo pod względem ekonomicznym z racji rządów PiS. Naprawdę? Według prognoz Polska ma w tym roku być jednym z najszybciej rozwijających się krajów UE. Od czasu obniżenia naszego ratingu przez S&P, warszawska giełda wzrosła o 15 proc., natomiast złotówka umocniła się wobec dolara o 9 proc.

Politycy PO stracili już dawno poczucie rzeczywistości, a ich desperackie próby obrony status quo są już po prostu kabaretowe. Jedynie powtarzanie kłamstw w nieskończoność, daje lemingom poczucie, że żyją w rzeczywistości, którą opisują ich idole. Bo jak pouczył Komorowski Olejnik: „kłamstwo powtarzane 1000 razy w końcu uchodzi za prawdę”. 

Tomasz Teluk