Znamy już pierwsze założenia tzw. „podatku od supermarketów”. Ma on dotyczyć sieci handlowych i ukrócić zjawisko handlu w niedzielę. Wpływy zostaną przeznaczone na program „500 +”.

Daniny nie zapłacą sklepy notujące obrót poniżej 1,5 mln zł miesięcznie. Większe sklepy, a w praktyce – sieci handlowe zapłacą podatek według trzech stawek podatkowych w zależności od obrotu. 1,9 proc. proc. będzie dotyczył pracy w weekendy i ustawowo dni wolne od pracy.

W ten sposób rząd chce ukrócić handel w niedzielę.

Automatycznie wzbudziło to sprzeciw części komentatorów. Oczywiście broniących prawa do konsumpcji, przede wszystkim w niedziele. Przerażeni są także ci, dla których konsumpcja stanowi treść życia, a wiadomo niedziela bez zakupów to nie niedziela. Za chwilę usłyszymy na manifestacjach KOD, że jest to kolejny przejaw ograniczania wolności w naszym kraju.  

Do ataku szykują się też obrońcy wolnego rynku. Wiadomo – każdy podatek jest zły. A o co chodzi tym razem? Czy to ksenofobiczny atak na idee wolnej przedsiębiorczości? Podobnie jak na Węgrzech, rząd chce, aby także zagraniczni inwestorzy uczestniczyli w kosztach transformacji społecznej i gospodarczej. Podczas, gdy przez lata zagraniczne sieci wyprowadzały kapitały z naszego kraju, teraz dołożą się do programów socjalnych wspierających polskie rodziny.

Rząd szacuje, że uzyska w ten sposób dodatkowy przychód rzędu 2 mld złotych, który zostanie przeznaczony na program wsparcia rodziny „500+”. Podatkiem będą objęte nie tylko hipermarkety, ale także właściciele marek marketów budowlanych czy RTV AGD. Niewykluczone, że i tym razem środowiska biznesowe zwrócą się o pomoc do Komisji Europejskiej, aby stanęła w obronie ich interesów w naszym kraju.

Od lat o zaprzestanie handlu w niedziele bezskutecznie apeluje Episkopat. Biskupi proszą wiernych, aby powstrzymywali się od konsumpcji w niedzielę, a ten święty dzień poświęcali w całości Bogu i rodzinom. Do niedzielnego wypoczynku mają przecież prawo także pracownicy, którzy w wyniku wzmożonego popytu w weekendy, często muszą pracować w dni teoretycznie wolne od pracy.

Tomasz Teluk