Skandaliczna uchwała agendy ONZ: Wzgórze Świątynne i Ściana Płaczu nie mają związku z judaizmem i od tej pory będą oznakowane w języku arabskim.
Niesamowity absurd wśród urzędników, którzy najwyraźniej są na bakier zarówno z historią, jak i religią. Urzędnicy 26 krajów zanegowali liczące ponad 3 tys. tradycyjne relacje świętych miejsc Izraela z jego dziedzictwem. Miejsce, gdzie stała ongiś świątynia Salomona, okazało się w ich mniemaniu - bez związków z judaizmem.
Za uchwałą, oprócz krajów muzułmańskich były m.in. Meksyk, Ameryka Południowa, Brazylia, Chiny oraz Rosja. Uchwała nie przeszłaby jednak, gdyby nie wstrzymały się od głosu takie kraje jak Francja, Włochy, Hiszpania czy Grecja. Przeciwko temu kuriozalnemu krokowi były zaś Wielka Brytania, USA, Holandia, Niemcy, Litwa i Estonia.
Od tej pory Wzgórze Świątynne będzie nazywało się Al-Haram Al Sharif. Natomiast Ściana Płaczu to teraz Buraq Plaza. Strona Palestyńska z entuzjazmem powitała decyzję UNESCO i wezwała do zakończenia okupacji swojego terytorium.
Jak widać polityka może doprowadzać do wszelakich wynaturzeń. W imię partykularnych interesów ideologicznych, za pomocą urzędniczych dekretów, próbuje się wymazywać i zniekształcać historię całych narodów.
Jeśli pozwolimy biurokratom na taką samowolkę, wkrótce głosami ONZ całkowitą odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej i Holocaust może zostać obarczona Polska, a potem może się okazać, że terytorium między Odrą a Wisłą nigdy nie należało do Polaków, ale do Niemców i Rosjan.
Tomasz Teluk
