Posłowie, politycy i zwolennicy opozycji bawią się w zmienianie znaczeń, osiągając himalaje hipokryzji w ocenie swoich działań, które kiedyś krytykowali, albo stanu, którego byli częścią, a dziś uważają za zagrożenie dla demokracji.
Jeszcze dwa lata temu Platforma Obywatelska wraz ze swoim koalicjantem dzierżyła pełnię władzy w Polsce, kontrolując nie tylko Sejm i Senat, ale posiadając swojego prezydenta i sprzyjający władzy aparat wymiaru sprawiedliwości, zaczynając od Trybunału Konstytucyjnego na sądach najniższych instancji kończąc. Mało tego, w różnych konfiguracjach partyjnych stan ten trwał niemal nieprzerwanie od ćwierćwiecza. Wówczas nie była to dyktatura, lecz demokracja.
Gdy sytuacja się odwróciła i jej przeciwnik polityczny wpierw odzyskał fotel prezydenta, a potem parlament, natychmiast zaczęła się groźba dyktatury, totalitaryzmu, faszyzmu, a conajmniej rządów autorytarnych, uciskających opozycję.
Rządy PO charakteryzowała brutalna pacyfikacja wszelkich protestów społecznych, począwszy od użycia broni gładkolufowej wobec protestujących górników, po prowokacje i pobicia uczestników Marszu Niepodległości. To była demokracja.
Dziś, gdy rząd pozwala na swobodę wyrażania swoich poglądów, natomiast agresywni demonstranci atakują objętych immunitetem posłów i wówczas ochrania ich policja - to wtedy, wiadomo, mamy dyktaturę i faszyzm.
Gdy cztery lata temu Solidarność blokowała Sejm w proteście przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego, prezydent Bronisław Komorowski w dramatycznym wystąpieniu przestrzegał przed tego typu metodami jako bardzo niebezpiecznymi dla demokracji. – W moim przekonaniu blokada Sejmu jest zjawiskiem nieprawdopodobnie groźnym. Powinna spotkać się ze zdecydowanym oporem opinii publicznej i wszystkich sił politycznych – także i środowisk dziennikarskich – jako zjawisko groźne dla polskiej demokracji. Można lubić albo nie lubić rządu, można lubić albo nie lubić parlamentu, można lubić lub nie lubić tego czy innego parlamentarzysty, ale trzeba szanować demokrację. Przejawem tego jest swobodne funkcjonowanie parlamentu - mówił wówczas.
Kilka dni temu - sam przyłączył się do blokujących Sejm, mało tego, z satysfakcją wypowiadał się na temat fizycznych ataków na poseł Pawłowicz.
Podobną woltę intelektualną dokonała była premier Ewa Kopacz. Podczas, gdy jeszcze kilka lat temu grzmiała, że władzę w kraju można zdobyć tylko i wyłącznie przy urnie wyborczej, obecnie stała się jedną z osób nielegalnie okupujących salę plenarną Sejmu, a jej wypowiedzi sugerowały, że dołoży wszelkich starań, aby odzyskać rządy dla swojego ugrupowania wszelkimi, także niedemokratycznymi, metodami.
Tak więc, nie o demokrację, nie o zasady tu chodzi. Powodem desperacji PO, Nowoczesnej i KOD-u jest utrata władzy, wpływów, a przez to gigantycznych pieniędzy gromadzonych kosztem społeczeństwa. Dlatego blokując uchwalenie budżetu opozycja starała się doprowadzić do chaosu w państwie, do rozwiązania obecnego parlamentu i przyspieszonych wyborów.
Tomasz Teluk
